-
Pamir – a gdzie to, a jak, a na ile, a …?
Do naszej wyprawy w Pamir pozostały już tylko 2 miesiące. Wydawałoby się, że to szmat czasu, jednak wbrew pozorom nie jest go za dużo. Jako, że coraz więcej osób z naszego otoczenia dowiaduje się o naszych planach pojawiają się często pytania szczegółowe na temat wyprawy. Dlatego też postanowiliśmy przekazać wszystkim zainteresowanym garść informacji merytorycznych dotyczących wyjazdu. Rejonem docelowym wyprawy jest Pamir, czwarty co do wysokości masyw górski świata, a konkretnie obszar Górno-Badachszańskiego Obwodu Autonomicznego (GBAO). Obszar Pamiru jest bardzo rozległy, a część dolin do eksploracji rowerowej typu trekingowego jest niedostępna zarówno ze względów terenowych jak i logistycznych (nie jesteśmy np. w stanie załadować w sakwy tyle jedzenia czy benzyny do…
- CZECHY, DOLNY ŚLĄSK, GÓRY STOŁOWE, KOTLINA JELENIOGÓRSKA, KOTLINA KŁODZKA, MASYW ŚNIEŻNIKA, OKOŁOROWEROWO, PLANY ROWEROWE, POLSKA, PORADY, REGIONY, SPORT I PODRÓŻE, WARTO ZOBACZYĆ
Rowerowa majówka. TOP 5 tras na Dolnym Śląsku i w okolicy.
W tym roku weekend majowy układa nam się wyjątkowo ciekawie. Przy założeniu jednego dnia urlopu możemy mieć pięć dni wolnego. Cóż począć z takim dobrodziejstwem? Dokąd jechać? Ciepłe kraje czy może Polska? Aktywnie, krajoznawczo czy na leniwca? Trudno jednoznacznie udzielić odpowiedzi na te pytania. Jak jednak tytuł artykułu wskazuje mamy propozycję rowerowej majówki oraz kilku tras rowerowych, na które sami byśmy się wybrali (pomijam drobny szczegół, że wszystkie zaprezentowane trasy mieliśmy okazję przejechać, w tym niektóre wielokrotnie). Atutem Dolnego Śląska niewątpliwie są krajobrazy i otaczająca nas przyroda, dlatego też z szeregu możliwych propozycji wybraliśmy pięć, które naszym zdaniem są w stanie zadowolić każdego. Zarówno wycieczki dedykowane dla mniej wprawnych rowerzystów,…
-
Greenway Jizera – mało znany szlak rowerowy w Czechach tuż przy granicy z Polską
Około 180 km trasy przebiegającej od polsko – czeskiej granicy w kierunku Pragi. Po górach i kawałkach płaskich. Po kamieniach, polnych ścieżkach i fantastycznych asfaltowych fragmentach. Raz z góry, a raz pod górę, chociaż profil trasy w zasadzie pokazuje jazdę w dół. Wśród urokliwych wiosek letniskowych i małych miasteczek, ze startem w Jakuszycach i zakończeniem w potężnej Pradze. Tak pokrótce można opisać szlak Greenway Jizera, fantastyczną drogę rowerową, którą można przejechać w zasadzie w weekend (kliknij na mapie ikonę „wykres” aby zobaczyć profil trasy). Zobacz trasę w Traseo Spis treści: Kilka informacji praktycznych na początek. Postów na temat Greenway Jizera w sieci niestety nie ma za dużo, a szkoda. Dlatego…
- CZECHY, DOLNY ŚLĄSK, KOTLINA KŁODZKA, MAŁOPOLSKA, MASYW ŚNIEŻNIKA, OKOŁOROWEROWO, PODKARPACIE, REGIONY, ŚLĄSK, SŁOWACJA, SPORT I PODRÓŻE, TOP, WARTO ZOBACZYĆ, WYPRAWY, WZDŁUŻ POŁUDNIOWEJ GRANICY POLSKI
Południową granicą Polski – czyli rowerowa sztafeta (nie tylko) karpacka.
Zebrać siedmiu “chłopa” na dłuższy wyjazd rowerowy nie jest łatwo, szczególnie gdy pracujemy w różnych branżach i mieszkamy w różnych częściach Polski. Nam się jednak udało. Wprawdzie nie jechaliśmy razem od początku do końca lecz w formie specyficznej sztafety, kiedy to jedni wracali do domów, a inni dojeżdżali i potem znowu odjeżdżali, ale się udało. Spis treści Po raz kolejny wybraliśmy się w Karpaty (Sudety też) kontynuując moją przerwaną w roku 2021 wyprawę, która zakończyła się przedwcześnie w Komańczy. Bieżący wyjazd miał charakter bardzo przekrojowy, pozwalający “zaliczyć” wiele karpackich masywów górskich, a w zasadzie wszystkie najważniejsze, gdyż nawet Bieszczady udało nam się liznąć (w Tatry z przyczyn oczywistych nie wjechaliśmy).…
-
Wizualizacje map rowerowych
Zamieszczając różne materiały z naszych przejazdów rowerowych zastanawiałem się niejednokrotnie jakiej poglądowej mapki używać w publikowanych artykułach. Prawie 100% zamieszczanych map pochodziła z portalu mapy.cz, jednak z czasem stwierdziłem, że szereg innych portali posiada również możliwość zamieszczania map z trasy na blogu. Dlatego też postanowiliśmy przeprowadzić pewną niezobowiązującą ankietę na temat potencjalnie najciekawszych mapek do publikacji. Dla przykładu wybraliśmy wizualizację zeszłorocznego przejazdu przez Bieszczady. Która mapka jest najlepsza/najładniejsza? Dajcie znać wypełniając krótka ankietę pod koniec artykułu. Poniekąd ten króciutki artykulik daje też odpowiedź na często zadawane nam pytanie dotyczące rodzaju używanych map na trasie, aplikacji lokalizacyjnych czy nawigacji. Każda z tych mapek ma swoją wersję na komputer stacjonarny oraz aplikację…
- BAŁKANY, BAŁKANY 2022, BOŚNIA I HERCEGOWINA, CHORWACJA, CZARNOGÓRA, OKOŁOROWEROWO, PLANY ROWEROWE, PORADY, REGIONY, SERBIA, SPORT I PODRÓŻE, TOP, WYPRAWY
Rowerem przez Bałkany – refleksje powyprawowe i informacje praktyczne.
Minęło ponad trzy miesiące od momentu naszego powrotu z wyprawy po Bałkanach. Wyprawy zorganizowanej jak na nasze standardy w ostatniej chwili, w dość eksperymentalnym składzie, gdzie podstawowym kryterium doboru uczestników była chęć wyjazdu, a naszą wzajemną znajomość można było określić jako nikłą. Nie mniej okazało się, że zarówno pod względem charakterologicznym, mentalnym czy kondycyjnym dopasowaliśmy się do siebie idealnie, tak jakbyśmy jeździli razem od lat. Może właśnie ten brak znajomości był podstawą towarzyskiego sukcesu tej wyprawy. Oczywiście planując kilkutygodniową wyprawę najlepiej jest jechać z kimś kogo się zna od dłuższego czasu, do kogo ma się zaufanie, kogo wady również są akceptowalne. Jednak ta wyprawa uświadomiła mi, że nie należy zamykać…
-
Epilog, czyli czas wracać do domu.
Artykuł ten kończy cykl kilkunastu wpisów dotyczących naszej bałkańskiej wyprawy rowerowej, których pełny, olinkowany wykaz znajduje się na końcu posta, ale nie jest ostatnim, o czym na finiszu czytania. Poniżej spisu wszystkich artykułów są też linki do wszystkich opublikowanych filmów z wyprawy. Co do spraw bieżących. Wszystko co dobre kiedyś się kończy. Również nasza wyprawa powoli miała się ku końcowi. Po przejechaniu 1310 km i pokonaniu 15 462 m różnicy wzniesień pozostał nam dojazd na stację kolejową w Pożedze i przejazd 16 km ze Sremskiego Karlovci do Grgetek. Meldujemy się więc przed 7:00 na dworcu kolejowym w Pożedze i czekamy na pociąg konsumując śniadanie w postaci ostatniego “burka” wyjazdu, popychanego…
-
Ostatki. Monastyr Studenica czyli serbska Częstochowa – XVII dzień wyprawy.
To był nasz ostatni etap głównej wyprawy po Bałkanach. Miał być przedostatnim, ale tak się złożyło, że na nim zakończyliśmy jazdę, nie licząc kilku kilometrów dojazdowych ze Sremski Karlovci do Grgetek (o tym w kolejnym artykule). Z początku nic nie wskazywało na jakiekolwiek zmiany w podróży. Po obfitym śniadaniu, które nie wiem jakim sposobem chłopcy upchnęli w swoich żołądkach ruszyliśmy z Raški na trasę w kierunku miejscowości Ušće i dalej do głównej atrakcji dnia czyli pochodzącego z XII w. Monastyru Studenica. Teren, aż do Ušec był dość płaski, a nawet nieco opadający, więc tempo jazdy było zawrotne. Poza tym nie było atrakcji, które by nas zachęcały do częstych przystanków i…
-
Z powrotem w gościnnej Serbii – XVI dzień wyprawy.
Budzimy się skoro świt. Około 5:30 jesteśmy już na nogach. Wszystko jest pieruńsko mokre. Pakujemy się dość szybko jak leci i bez śniadania, o łyku wody ruszamy na trasę. “Mgła konia dusi”. Mimo to jest dosyć ciepło. Dzień wcześniej zrobiliśmy trochę dzisiejszego podjazdu więc jedzie nam się przyjemnie na dość znacznej wysokości. Mijamy pojedyncze domostwa, ostatnie meczety na trasie. Po ponad godzinie od startu wyjeżdżamy ponad pułap chmur. Robi się bardzo przyjemnie w słoneczku. Korzystamy z tej okazji i na pięknej, widokowej łące urządzamy śniadanie. Gotujemy wodę na owsiankę, rozwieszamy na płocie mokre namioty, napawamy się widokami na potężny masyw Mokra Gora. Powoli podchodzi do nas stado owiec i kieruje…
-
Na chińskiej autostradzie – XV dzień wyprawy.
Po raz kolejny zmieniliśmy strefę klimatyczną. Jak poprzednio, ale w odwrotnej kolejności, miejsca drzewek oliwnych i palm zajęły strzeliste sosny, dęby i mniejsza roślinność do złudzenia przypominające sielskie, polskie klimaty. Noc jak przepowiadali gospodarze faktycznie była dość rześka. Nasze rowery wyglądały po niej jakby stały w deszczu i niemal natychmiast po naszej pobudce wylądowały na kawałku łąki oświetlonej promieniami wschodzącego słońca. Codzienne, poranne czynności – toaleta, pakowanie, przygotowanie śniadania zajęły nam nie więcej niż godzinę, po której pozwoliliśmy sobie jeszcze na wypicie fantastycznej porannej kawy w restauracji i na krótką rozmowę z właścicielami. Po kilkudziesięciu minutach żegnamy się jednak i ruszamy na kolejny etap wyprawy, w kierunku Mateseva, do którego…