HISZPANIA
-
Kierunek Morze Śródziemne. Przez Teruel do Walencji.
No i przyszedł czas na pokonanie najwyższego punktu wyjazdu. Wprawdzie ten konkretny nie był początkowo planowany, ale tak się złożyło, że nie było wyjście i trzeba było się z nim zmierzyć. Po nocy spędzonej w jedynym hotelu w Checa ruszamy do kolejnego etapu wyprawy. Niestety nie mieliśmy możliwości rozgrzać się odpowiednio, a zaraz po wyruszeniu z miasteczka czekało nas kilka żmudnych podjazdów. Wiedzieliśmy, że w tym dniu nie będzie łatwo i tak też się stało. Zaraz po starcie nasz “peleton” się porwał i każdy z osobna wspinał się po coraz gorszej drodze, która ostatecznie przekształciła się w remontowaną, kilkunastokilometrową, pylistą szutrówkę. Oprócz trudów podjazdu oczywiście na drodze, szczególnie w trakcie…
-
Atienza – Checa. Cztery dni jazdy przez Sierra de Pardos, Sierra de Santa Cruz i góry La Serrezuela.
Są takie dni na wyprawie, które po prostu trzeba odbębnić. Tak właśnie było na kolejnym etapie naszej jazdy. Monotonna trasa główną drogą bez żadnych atrakcji, porywisty, zimny wiatr przez cały dystans, o dziwo częste mijanki z ciężarówkami. Po prostu masakra. Na pewno atrakcją poranka było niespodziewane śniadanie, które zaproponował nam właściciel hotelu i wizyta w dość dużej jak na tutejsze warunki miejscowości czyli w Siguenza.W sumie nie spodziewaliśmy się po niej zbyt wiele, ale jednak pierwsze pozory nas zwiodły. Bardzo fajna starówka i kolejna gotycka katedra były miłym urozmaiceniem trasy, w efekcie czego spędziliśmy tutaj prawie godzinę. Kulminacją dnia było jednak Medinacelli, małe miasteczko położone na dwóch poziomach – starówka…
-
Z Burgos do Atienzy. Przez Sierra de la Demanda i dolinę Rio Duero.
Camino wzywa. Po jednodniowym odpoczynku w Burgos i zwiedzaniu miasta (relacja z wizyt we wszystkich godnych uwagi większych miastach wyprawy w osobnym artykule) przyszło nam jechać dalej, tym razem do Santo Domingo de Silos. Poranek był całkiem ładny, a i reszta dnia znośna. Najważniejsze, że w końcu zaliczyliśmy dzień jazdy bez deszczu. Mimo tego, że przez cały dzień było dość słonecznie temperatura jednak nie rozpieszczała. Ale nie można mieć wszystkiego. Po fantastycznej jajecznicy na boczku ruszyliśmy na trasę około godziny 9-tej. Praktycznie przez cały dzień jechaliśmy mocno pofałdowanym terenem, przemieszczając się między zielonymi wzgórzami raz pod górkę, raz z górki. Częściowo jedziemy też starym szlakiem kolejowym, z którego postanowiliśmy zboczyć…
-
Przez Kraj Basków z Bilbao do Burgos w Kastylii Leon.
Jak zwykle po kilku miesiącach przygotowań udało nam się zebrać w trzyosobowej ekipie, tym razem bez Wojciecha, a z Piotrem, na warszawskim Okęciu przed zaplanowanym na 10.05.2026 r. lotem do Bilbao. Całą procedurę związaną z lotem przeszliśmy bez problemu, a i bagaż sportowy nadaliśmy ekspresowo. Ładujemy się więc do samolotu i po trzech godzinach lądujemy w Bilbao. Bagaż, w tym rowery, również dotarł. Mimo, że jest przed godziną 21.00 na zewnątrz świeci słońce. Skręcanie rowerów idzie nam dość sprawnie i po kilkudziesięciu minutach ładujemy się na rowery i ruszamy do centrum Bilbao. Na dzień dobry Kraj Basków postanawia nas sprawdzić wydolnościowo. 10 km jazdy do centrum miasta i prawie 300…
-
Maroko Tour- Dni 23- 28
Za Nami ostatnie dni podróży. Dni 23 i 24 upłynęły Nam szybko na dojeździe do Malagi. Przez te 2 dni z niewielkimi wyjątkami nasza trasa prowadziła przy drodze szybkiego ruchu N-7 w związku z czym widoki nie były powalające. Czasem śladem ścieżki rowerowej zajeżdżaliśmy na chwilę do nadmorskich miasteczek. 23 dnia po przejechaniu 37 km dotarliśmy do spokojnej, malowniczej Marbelli, gdzie nocowaliśmy w hosteliku położonym zaraz przy starówce. W związku z faktem, że przyjechaliśmy na miejsce bardzo wcześnie zwiedziliśmy dość dokładnie starówkę, zjedliśmy obiad, kupiliśmy pamiątki, pomoczyliśmy nogi w morzu i zjedliśmy przepyszne tapas. Kolejnego dnia czekała Nas trasa 46km, którą również przejechaliśmy w bardzo szybkim tempie, dojeżdżając do Naszego…