WYPRAWA MAROKAŃSKA
-
Maroko Tour- Dni 8- 10
Przez ostatnie dni było u Nas cicho a to z powodu braku dostępu do Internetu ale również częściowo braku ciekawych do przekazania informacji. W dniu 8 przejechaliśmy najwięcej jak dotychczas kilometrów bo 112 i to chyba najciekawsza informacja tego dnia. W odróżnieniu od jazdy w terenie górskim, która obfituje w różnorodne krajobrazy jazda po terenie płaskim w kierunku Sahary okazała się być krajobrazowo potwornie nudna. Kiedy dwa lata temu jadąc przez Węgry myśleliśmy, że nie spotka Nas nic bardziej nudnego od widoku naprzemiennie kukurydzy i słonecznika myliliśmy się. Przez 112 km dnia 8 jazdy (oraz 85 km dnia 9) widzieliśmy głównie kamienie i pojedyncze krzaki. Co jakiś czas zza krzaków…
-
Maroko Tour- Dzień 7
Dzień 7 Naszej wyprawy można nazwać mianem tych dni, które po prostu muszą się odbyć. Po względnie dobrej a nawet bardzo dobrej pogodzie dosięgnęło Nas załamanie. Kiedy o 7:00 zadzwonił budzik, którego dźwięk mieszał się z dźwiękiem ulewy wiadomo było że tak szybko nie wyjedziemy na trasę. Po kolejnym przekładaniu śniadania na godzinę 9:00, 10:00 w końcu udało Nam się posilić i wsiąść na rowery. Ofiarą dzisiejszej kiepskiej aury okazał się być Wąwóz Todra. Przez deszcz nie udało Nam się go odwiedzić. Mimo niesprzyjającej aury, siąpiącego co chwilę większego lub mniejszego deszczu przejechaliśmy nasze 50 km w 2,5 godziny zaliczając w tym czasie również postój na bardzo dobrą kawę, chyba…
-
Maroko Tour- Dzień 6
Tym razem wybraliśmy się na trasę bez bagażu. Naszym celem był Wąwóz Dades. Pogoda niestety nas nie rozpieszczała i dość mocno przemarzliśmy. Z uwagi na dość niską temperaturę po 20 kilometrach trasy zatrzymaliśmy się na herbatę. Tym razem była to wariacja na temat berber whisky- zamiast mięty zawierała świeżo urwany przy Nas z krzaka rozmaryn. Podczas tego postoju minął Nas pierwszy od początku wyprawy sakwiarz. W trakcie podjazdu serpentynami spotkaliśmy przesympatycznego pana Szweda, którego syn pracuje w Warszawie (Szafa podejrzewa u niego Hebrajskie korzenie, gdyż próbował Nam sprzedać Nasze własne zdjęcia). W restauracji na szczycie spotkaliśmy motocyklistów z Rosji, którzy nie chcieli wierzyć że nie jedzie z Nami żaden wóz…
-
Maroko Tour- Dzień 5
Dzień 5 jazdy był dniem pechowym pod względem technicznym. Na dzień dobry podczas pakowania pękła Nam jedna przednia sakwa i trzeba było prowizorycznie ją naprawić. Na pierwszy postój po około 20 kilometrach stanęliśmy na stacji benzynowej gdzie uraczyliśmy się marokańską miętową herbatą. Podczas tego postoju czekały Nas kolejne straty- najpierw złamał się selfie stick a następnie popsuł się suwak do regulacji mojego (Ani) kasku. Na szybki obiad zatrzymaliśmy się po około 50 kilometrach jazdy w miejscowości Kalaat M’Gouna. Obiad zjedliśmy w pierwszej w Maroko restauracji w której potrawy serwowane były przez typowych kelnerów. Niecałe 3 km za restauracją Kierownik ekipy zasygnalizował problemy z przednim kołem. Przejeżdżaliśmy akurat obok stacji benzynowej,…
-
Maroko Tour- Dzień 4
Czwarty dzień wyprawy okazał się najlżejszym jak do tej pory dniem jazdy. Można powiedzieć, że dopiero teraz czekał Nas zjazd, mimo, że wg. mapy nie zmienialiśmy wysokości n.p.m. Po około 30 kilometrach jazdy dotarliśmy do miejscowości Ouarzazad, gdzie znajduje się studio filmowe, w którym kręcony był częściowo serial „Gra o tron”. Próbowaliśmy odgadnąć w których dokładnie zabudowaniach kręcone były sceny, jednak większość z nich wyglądała tak samo przez co zidentyfikowanie tych filmowych było dość skomplikowane . Ouarzazad jest moim zdaniem miejscowością zdecydowanie ładniejszą niż sam Marrakesz. Jest przestronna, czysta, pachnąca, nie panował tam chaos komunikacyjny. Przez całą drogę towarzyszyło Nam „Oko Saurona”, które okazało się być częścią ogromnej farmy solarnej.…
-
Maroko tour- Dzień 3
Dzień trzeci podróży zgodnie z obietnicami kierownika miał być dla Nas odpoczynkiem, szczególnie że czekała Nas trasa 55 km w dół. Niestety już po wyjechaniu z hostelu, po około 2 km czekał Nas pierwszy podjazd. Następnie nasza trasa mimo, że generalnie biegła w dół co chwilę zaskakiwała Nas nagłymi, stromymi pojazdami. Podjazdy te były bardziej strome niż te z dwóch pierwszych dni dzięki czemu zamiast oczekiwanego odpoczynku czekał Nas trening interwałowy. Mimo minięcia po drodze wielu wioseczek na pierwszą knajpkę w której mogliśmy się napić w końcu berber whiskey (berberyjska zielona herbata z miętą i dużą ilością cukru) natrafiliśmy dopiero kilka kilometrów przed celem naszej podróży. Na przydrożne wioski aż…
-
Maroko Tour- Dzień 2
Dzień rozpoczęliśmy ze świadomością, że czeka Nas 45 km podjazdu. Na szczęście /nieszczęście pierwsze około 15 okazało się być zjazdem w dół. Straciliśmy około 200 metrów wysokości jednak 15 km było już za Nami. Niestety nie udało Nam się zaszaleć z uwagi na rozkopy i remonty drogowe ciągnące się przez większość naszego zjazdu z niewielkimi przerwami. Krótko po rozpoczęciu podjazdu trafiliśmy do miejscowości Taddart gdzie spotkaliśmy właściciela restauracji, który dzień wcześniej po drodze obiecywał, że pokaże Nam swoją knajpę. Byliśmy pewni, że Pana widzimy po raz ostatni, jednak jak usłyszeliśmy „Welcome polish friends” musieliśmy restaurację zobaczyć i zjeść lunch. Kilka kilometrów dalej postanowiliśmy się zatrzymać na uzupełnienie płynów. Najbliższym sklepikiem…
-
Maroko Tour – Dzień 1
Za Nami pierwszy dzień jazdy. Nie było lekko bo przejechaliśmy 65 km z czego większość pod górę. W pionie zrobiliśmy ok 1000 metrów. W tej chwili znajdujemy się na wysokości około 1500 metrów n.p.m. Jutro przed Nami taka sama wysokość do pokonania. Dzień zaczęliśmy od postoju na stacji benzynowej Afriquia, gdzie posililiśmy się przygotowywanym na miejscu wyciskanym sokiem owocowym (banan, kiwi, pomarańcza, awokado). Marokańczycy przygotowują soki owocowe mieszając je z mlekiem albo z sokiem pomarańczowym. Warta polecenia jest sama sieć stacji Afriquia, nawet najmniejsze stacje sa bardzo dobrze wyposażone, w tym nawet w kompresor (co jak się tutaj okazuje nie jest takie oczywiste). Udało Nam się w końcu dopompować koła.…
-
Maroko Tour- Dzień 0
Za Nami tzw. Dzień 0 Wyprawy Marokańskiej, który z uwagi na wysokie tempo Naszego kierowcy rozpoczął się już o godzinie 2:45 (zamjast 4:45) na lotnisku w Warszawie co zmusiło Nas do wypicia baaaardzo mocnej kawy. Do Maroko dolecieliśmy o godzinie 12:15 czasu lokalnego, tj. po 5 godzinach lotu. Nadeszła pora na skręcanie rowerów, które w początkowym etapie poszło bardzo sprawnie. Niestety na sam koniec okazało sie że ogromna pompka, którą wzięliśmy ma naderwany wężyk i nie da rady nią napompować kół. Około godzinę później po setkach machnięć małą pompeczką oraz po przeprowadzeniu poważnych negocjacji z obsługą lotniska na temat tego gdzie można zostawić puste kartony rowerowe i ostatecznie po zapłaceniu…
-
Goszcząc ponownie w Radiu RAM
Nasza ponowna wizyta w Radiu RAM przeszła do historii. W dwóch kilkuminutowych wejściach mieliśmy okazję przybliżyć założenia naszej wyprawy do Maroka, którą rozpoczynamy już za dwa tygodnie. Jeżeli nie mieliście okazji jej słyszeć nic straconego. Poniżej, w obrazku link do audycji.