W krainie Karpia Milickiego

One comment

Dystans: 83,98 km

To już kolejna nasza wizyta w jednym z bardziej popularnych wśród rowerzystów, kajakarzy, czy turystów pieszych, szczególnie mieszkańców Wrocławia i okolic – rejonie lasów i stawów milickich.

Planując wycieczkę weekendową długo zastanawialiśmy się gdzie jechać. Z jednej strony ciągnęło nas w górki np. w okolice Jizerki w Górach Izerskich lub Karłowa w Górach Stołowych, z drugiej strony problemem był zarówno czas dojazdu jak i powrotu pociągami z tych okolic jak i trudności samej trasy. W końcu po krótkiej dyskusji udało się wypracować decyzję co do miejsca wyjazdu, który byłby stosunkowo blisko Wrocławia, z małym ruchem samochodowym, interesujący pod względem krajoznawczym i pozwalał na wysiłek większy niż jazda po mieście. Wszystkie te warunki spełniała trasa, którą przejechaliśmy. Było blisko, były piękne krajobrazy, duża część trasy biegła ścieżkami rowerowymi, a wzniesienia Wzgórz Trzebnickich pozwalały się trochę zmęczyć. Trasa zaczynała się w Trzebnicy, a kończyła w Brochocinie, a jej dystans to około 84 km.

 

Jak dojechać w okolice Trzebnicy i jak wrócić?

Możliwości dojazdu w rejon Trzebnicy, głównie z Wrocławia jest kilka, poczynając od przyjazdu rowerem bezpośrednio z Wrocławia i powrotu do niego w ten sam sposób, przewiezienia rowerów samochodem i ruszenia w dalszą drogę już na dwóch kółkach, lub dojechania do Trzebnicy i powrotu do Wrocławia (z samej Trzebnicy lub stacji pośrednich pomiędzy Wrocławiem, a Trzebnicą) pociągiem.

20180722_063730
Na dworcu kolejowym w Trzebnicy.

My wybraliśmy ten ostatni wariant i dojechaliśmy do Trzebnicy wygodnym klimatyzowanym pociągiem Kolei Dolnośląskich, odjeżdżającym ze stacji Wrocław Główny o godz. 5:42 (przyjazd do Trzebnicy godz. 6:33). Wydaje się, że dla osób chcących przejechać dłuższy dystans, w okolicach 80 – 100 km, jest to pora idealna. Dla śpiochów, lub dla osób pragnących przejechać rekreacyjnie krótsze dystanse jest jeszcze kilka połączeń kolejowych. Jeśli chodzi o powrót idealnymi są pociągi z Trzebnicy o godz. 13:48 (tylko w weekendy) oraz 15:50.

 

Gdzie jechać?

Możliwości kompilacji tras rowerowych (niekoniecznie po sensu stricto ścieżkach rowerowych) między Trzebnicą, Prusicami, Żmigrodem, Miliczem i  Zawonią jest co niemiara. Jedną z propozycji przedstawiliśmy już wcześniej w poście Śladami Żmigrodzko – Milickiej Kolejki Powiatowej, dzisiaj chcieliśmy zachęcić wszystkich do penetracji obszaru Trzebnica – Prusice – Ruda Żmigrodzka – Sułów oraz przejechanego już wcześniej odcinka pomiędzy Sułowem, a Brochocinem.

Głównym celem tego wyjazdu było przetestowanie najnowszej, opisywanej w prasie, „rowerostrady” w gminie Prusice. Jednak zanim dojechaliśmy do Prusic czekał na nas odcinek drogi z Trzebnicy. Niestety z Trzebnicy do Prusic nie ma autonomicznej ścieżki rowerowej, takowa pojawia się dopiero przed samymi Prusicami za wsią Wszemirów.

Startując z dworca kolejowego w Trzebnicy udaliśmy się w okolice rynku oraz w kierunku drogi krajowej nr 5 i nowej drogi szybkiego ruchu S5, którą przekroczyliśmy dwukrotnie przejeżdżając nad nią wygodnymi wiaduktami.

 

20180722_065003
Przejeżdżamy nad drogą szybkiego ruchu S5 w okolicy Trzebnicy.

Nasza droga prowadziła przez Marcinowo do Pawłowa Trzebnickiego. Była ona różnej jakości. Jechaliśmy zarówno asfaltem, przedwojenną kostką, jak i polną, akuratnie dość błotnistą drogą między Marcinowem, a ponownym przekroczeniem drogi S5.

Przejechany odcinek jest bardzo ładny widokowo. Droga prowadzi nad wspomnianą już trasę S5, a także wśród pól i lokalnymi drogami do Pawłowa Trzebnickiego. Sam Pawłów Trzebnicki jest wioską jakich wiele na Dolnym Śląsku, jednak rzeczą, która go wyróżnia od wielu jest przepiękna bryła szachulcowego kościoła pw. św. Apostołów Piotra i Pawła, zbudowanego w latach 1708-1709, przypominającego z wyglądu znajdujące się na Dolnym Śląsku kościoły pokoju.

karp_05
Kościół pw. św. Apostołów Piotra i Pawła w Pawłowie Trzebnickim.

Po krótkim pobycie w Pawłowie Trzebnickim oraz pogawędce z miejscowym pasjonatem historii na temat kościoła oraz samej wsi, w której podobno funkcjonowała pierwsza na całym Dolnym Śląsku po II Wojnie Światowej szkoła podstawowa, ruszyliśmy w kierunku Prusic, ciekawi zbudowanej niedawno nowej ścieżki rowerowej.

Natknęliśmy się na nią tuż za Wszemirowem. Trzeba przyznać, że wygląda ona imponująco. Nawierzchnia ścieżki jest w całości asfaltowa i to co odróżnia ją od szeregu innych ścieżek, jest umieszczenie na jej środku zamiast linii przerywanej fluoroscencyjnych znaczników, które świecą podobno w ciemności. Nie sprawdzaliśmy tego osobiście, więc wypada nam wierzyć na słowo.

20180722_080954
„Rowerostrada” na odcinku Wszemirów – Prusice.

Również ścieżka wybiegająca z Prusic w kierunku Żmigrodu jest wykonana w tej samej technologii. Jedyne czego brakowało nam na niej pomiędzy Prusicami, a Przedkowicami to kierunkowskazy. Na tym odcinku znajduje się jedna poglądowa tablica informacyjna z mapą ścieżek rowerowych oraz stylizowany na szachulcowy punkt odpoczynku w Przedkowicach. Brak kierunkowskazów jest dość znacznym problemem, gdyż nie ma na tą chwilę aktualnych map zarówno w wersji elektronicznej jak i papierowej z naniesioną nową “rowerostradą” (nie licząc schematycznego przebiegu trasy). Również wszelkiego rodzaju aplikacje lokalizacyjne tudzież nawigacje nie mają naniesionej tej trasy rowerowej.

20180722_084547
„Rowerostrada” na odcinku Prusice – Przedkowice.

W miejscu tym chcieliśmy jeszcze wrócić do samych Prusic. Sprawiają one bardzo pozytywne wrażenie. Widać, że włodarzom gminy zależy na jej rozwoju. Zarówno stan kamieniczek, jak i ratusza świadczy o dbałości o nie. W centralnej części rynku rozciągnięta jest duża strefa kibica z telebimem, pewnie pozostałość niedawno zakończonych mistrzostw świata w piłce nożnej, a tuż obok zlokalizowane są ogródki miejscowych restauracji/kawiarni.

Na rynku znajduje się też samoobsługowy punkt serwisu rowerów, z którego my również skorzystaliśmy.

20180722_081511
Dojeżdżamy do starówki w Prusicach. Trochę telepie.
karp_08
Na prusickim rynku.
20180722_081950
Na prusickim rynku.

Po krótkim pobycie w Prusicach ruszyliśmy w kierunku Przedkowic, opisaną wcześniej ścieżką i dalej drogą publiczną do Rudy Żmigrodzkiej obok kompleksu stawów Jamnik przez miejscowość o tej samej nazwie. Przed Jamnikiem, w miejscowości Osiek znajduje się budynek z zachowanym oryginalnym poniemieckim napisem informującym o dawnej piekarni i sklepie kolonialnym, położony w centrum wsi.

20180722_091114
Poniemiecka piekarnia i sklep kolonialny w Osieku.

Poczynając od Jamnika, aż do Zawoni, nasza trasa praktycznie cały czas prowadziła bardziej, lub mniej zwartymi kompleksami leśnymi. Szczególnie godnymi polecania są pachnące żywicą sosnową odcinki szlaków rowerowych pomiędzy Huciskiem i Sułowem oraz Lasowicami i Czeszowem. Również odcinek między Czeszowem, a Zawonią prowadzi praktycznie cały czas przez las, jednakże panuje na nim nieco większy ruch samochodowy.

Bardzo atrakcyjnym szlakiem rowerowym jest szlak biegnący trasą dawnej kolejki wąskotorowej pomiędzy Sułowem i Miliczem. Opisywaliśmy go już wcześniej w artykule Śladami Żmigrodzko – Milickiej Kolejki Powiatowej, jednak jeszcze raz chcieliśmy zachęcić do jego lektury oraz przejechania samej trasy.

karp_14
Staw „Jamnik”.
karp_17
Trochę zniszczona, ale cudowna ścieżka rowerowa miedzy Huciskiem a Sułowem.

Co do ukształtowania terenu oraz stopnia trudności trasy, którą przejechaliśmy. Można ją podzielić na dwa etapy. Pierwszy, ok. 40 km wybitnie nizinny z lekkim spadkiem oraz drugi, również ok. 40 kilometrowy jednak z kilkoma podjazdami, z których największe znajdowały się między Zawonią, a Brochocinem, będące stałym elementem krajobrazu Wzgórz Trzebnickich. Wzgórza Trzebnickie mają także inną, miejscową nazwę, a mianowicie Kocich Gór. Nazwa ta pochodzi od przedwojennego, niemieckiego określenia tego obszaru Katzengebirge.

Właśnie przejazd przez Góry Kocie był ostatnim odcinkiem naszej wycieczki, a że miał miejsce pod koniec wyjazdu to dał nam się trochę we znaki.

karp_201
Można się trochę spocić. Podjazd na Wzgórze Joanny.
karp_19
W Lasowicach.

Reasumując.

Obszar zamknięty drogami ekspresowymi S5 i S8, a także drogami wojewódzkimi nr 448 i 439 jest rejonem wybitnym pod kątem turystyki rowerowej. Duża ilość coraz lepszych, niezależnych ścieżek rowerowych oraz szlaków rowerowych biegnących po drogach publicznych, a także niskie nasilenie ruchu samochodowego na tych ostatnich zachęca do jego rowerowej eksploracji.

Ponadto na wskazanym obszarze mamy do czynienia z prawdziwym bumem w zakresie zagospodarowania turystycznego, szczególnie pod kątem coraz bardziej rozwijanej bazy noclegowej i  gastronomicznej oraz usług towarzyszących.

Bliskość Wrocławia i dostępność komunikacyjna Wzgórz Trzebnickich oraz Stawów Milickich jest wielkim atutem tego rejonu.

Jednym słowem pakujcie się, wsiadajcie na rowery i pedałujcie. Przysłowiowy “karp” już na Was czeka.

 

karp

 

Nasza trasa:

mapakarp

1 comments on “W krainie Karpia Milickiego”

Dodaj komentarz