
Maroko Tour- Dzień 0
Za Nami tzw. Dzień 0 Wyprawy Marokańskiej, który z uwagi na wysokie tempo Naszego kierowcy rozpoczął się już o godzinie 2:45 (zamjast 4:45) na lotnisku w Warszawie co zmusiło Nas do wypicia baaaardzo mocnej kawy.
Do Maroko dolecieliśmy o godzinie 12:15 czasu lokalnego, tj. po 5 godzinach lotu.
Nadeszła pora na skręcanie rowerów, które w początkowym etapie poszło bardzo sprawnie. Niestety na sam koniec okazało sie że ogromna pompka, którą wzięliśmy ma naderwany wężyk i nie da rady nią napompować kół. Około godzinę później po setkach machnięć małą pompeczką oraz po przeprowadzeniu poważnych negocjacji z obsługą lotniska na temat tego gdzie można zostawić puste kartony rowerowe i ostatecznie po zapłaceniu „napiwku” od łaskawego zabrania kartonów udało Nam sie ruszyć przez miasto.
Jak sie okazało po wyjezdzie na ulicę ruch w Marakeszu można porownać do tego, który można podziwiać na „zabawnych” filmikach z Indii. Generalnie panuje zasada, że duży może więcej , światła są jedynie dla pojazdów a piesi przechodzą gdzie chcą, jak chcą i kiedy chcą byle by ich nikt nie rozjechał. Szybko udało Nam się jednak wtopić w klimat.
Nasz hotelik znajduje się ok 100 metrów od głównego miejsca spotkań w Marakeszu- Placu Jemaa El Fna.
Na placu zaraz po wejściu i wynegocjowaniu akceptowalnej ceny za kartę telefoniczną z Internetem złapało Nas małe urwanie chmury, dzięki któremu udało Nam się w końcu zjeść obiad. Nie mogło to być nic innego jak Tadżin z baraniny.
Następnie przyszła pora na szybkie zwiedzanie.
Jutro o godzinie 9:00 ruszamy na trasę w kierunku gór Atlas.
Trzymajcie kciuki!

4 komentarze
Marta
Jak tam pięknie!😍
Anka Barnak
Tak, widoki są niesamowite!
Jurek
Te pasiaste torby na lotnisku warszawskim to od moskiewskich handlarek ? ;0
Anka Barnak
Pasiaste torby zakupione w Polsce na allegro, robione zapewne w Chinach, zostały im na lotnisku urwane rączki ale spokojnie, w Maroko na straganach były takie same nawet w różnych rozmiarach ;D