DOLNY ŚLĄSK,  POLSKA,  REGIONY,  SPORT I PODRÓŻE,  WARTO ZOBACZYĆ

Marianna Orańska i jej rezydencja w Kamieńcu Ząbkowickim.

Czy warto wybrać się na zamek w Kamieńcu Ząbkowickim?

Oczywiście zwiedzanie zamków, muzeów, galerii itp. jest kwestią gustu, a jak wszyscy wiedzą z gustami się nie dyskutuje, jednak odpowiadając na to pytanie stanowczo należy stwierdzić, że tak. Warto.

My odwiedziliśmy zamek w Kamieńcu Ząbkowickim w pewnym sensie przy okazji, jeszcze w październiku zeszłego roku porządkując rodzinne groby na cmentarzu w Kłodzku, przed dniem Wszystkich Świętych.

Wyrobiliśmy się dość szybko, a że pogoda była przepiękna postanowiliśmy w drodze powrotnej do Wrocławia zatrzymać się na wspomnianym powyżej zamku.

Była to nasza kolejna wizyta w tym miejscu i  na pewno nie ostatnia.

Jak żesz zmienił się zamek i jego otoczenie w ciągu ostatnich lat. Wcześniej zapamiętaliśmy go jako zamkniętą na cztery spusty ruinę, ze zdewastowanymi tarasami widokowymi, zarośniętą potworną ilością krzaków i samosiejek.

Dzisiaj otoczenie zamku jak i jego wnętrze wyglądają zgoła inaczej, chociaż daleko jeszcze do pełni szczęścia. Cały teren jest uporządkowany, zamek w części wyremontowany, a co najważniejsze ma gospodarza, który mozolnie stara się przywrócić mu dawny blask. Pewnie potrwa to lata, ale warto ocalić od zapomnienia ten specyficzny zabytek, ze względu zarówno na jego charakterystyczną bryłę jak i fundatorkę, kobietę niezwykłą – Mariannę Orańską.

Samo zwiedzanie zamku jest płatne (bilet normalny kosztuje 25 zł) i odbywa się z przewodnikiem. Wejścia na zamek są co pełną godzinę, od 10:00 zaczynając. Ostatnie wejście jest o godzinie 17:00. Dzięki temu mamy możliwość dotarcia do wielu ciekawych miejsc na zamku, a opowieść na temat jego historii i samej fundatorki snuje się przez około godzinny spacer działając na naszą wyobraźnię.

To co porusza w trakcie wizyty to z jednej strony ogrom zamku oraz przemyślane założenia architektoniczne, a także ilość włożonej już pracy w odbudowę zamku. Z drugiej strony poraża skala dewastacji, która dokonywała się od momentu zakończenia II Wojny Światowej przez ładnych kilkadziesiąt lat. Ciekawostką jest chociażby fakt, że duża część marmurowych schodów zamkowych została zrabowana przez powojenne władze i przewieziona do Warszawy. Dzisiaj możemy je podziwiać w Pałacu Kultury i Nauki.

Opisując zamek nie sposób zapomnieć o jego historii oraz historii tragicznego życia fundatorki zamku Fryderyki Luizy Wilhelminy Marianny Charlotty, bo takie nadano jej imiona w dniu narodzin, zwanej w skrócie Marianną Orańską.

Skąd w ogóle Marianna znalazła się na Ziemi Kłodzkiej, skoro urodziła się jako królewna niderladzka.

Wbrew pozorom wytłumaczenie jest dość prozaiczne. W dniu urodzin Marianny jej rodzice przebywali na terenie Prus, co było spowodowane rewolucją belgijską i jakby przy okazji zakupili część dóbr na Śląsku, w tym w Kamieńcu. Dobra te po śmierci rodziców odziedziczyła właśnie Marianna, powiększając je w późniejszym okresie do dość znacznych rozmiarów. Zanim to jednak nastąpiło odbył się, z wielką pompą, w roku 1830 ślub Marianny z Albrechtem Hohenzollernem, bratem późniejszego cesarza Wilhema I.

Marianna męczy się na berlińskim dworze przez pierwsze lata małżeństwa. W zasadzie z ulgą przyjęła fakt możliwości przeprowadzki z mężem do Kamieńca odziedziczonego po śmierci matki.

Po wizycie w tym uroczym miejscu postanawia zbudować na wzgórzu letnią rezydencję. Jak postanowiła tak zrobiła. Prace nad budową rozpoczynają się w roku 1839, a kieruje nimi z Berlina Karl Friedrich Schinkel, jednak na miejscu wszystko spoczywa w rękach Ferdynanda Martiusa.

W międzyczasie jednak małżeństwo Marianny z Albrechtem zaczyna się sypać, głównie ze względu na liczne romanse Albrechta, których w pewnym momencie Marianna miała dość.

Jednak oficjalnie to jej romans z koniuszym Johannesem van Rossum spowodował wniesienie w roku 1848 pozwu rozwodowego przez Albrechta. 

Romans Marianny doprowadził do wybuchu potwornego skandalu na dworze pruskim. W niepamieć poszły wszystkie wcześniejsze skoki w bok Albrechta i  jak to w tamtych czasach było za winowajczynię rozpadu małżeństwa uznana została wyłącznie Marianna.

Po rozwodzie  Marianna wyjeżdża w podróż do Włoch i Ziemi Świętej rodząc w międzyczasie Johannesowi syna, Johannesa Willema.

Sytuacja ta spowodowała przerwanie prac nad budową pałacu, a sama Marianna dostała zakaz przebywania na terenie Prus dłużej niż 24 godziny. Spotkały ją również inne kary jak chociażby zakaz kontaktu z dziećmi ze związku z Albrechtem.

Sytuacja wydawała się patowa, a wręcz tragiczna. Jednak Marianna była osobą twardo stąpającą po ziemi i radzącą sobie z przeciwnościami losu. Depresja była jej obca.

W roku 1853 Marianna wznawia prace budowlane w zamku i przekazuje go swojemu synowi Fryderykowi Wilhelmowi Albrechtowi. Aby być w pobliżu zakupuje w oddalonej od Kamieńca o 12 km Bilej Vodzie posiadłość. Bila Voda leży już na terenie cesarstwa austriackiego, więc macki Albrechta tam jej nie sięgają, a sama Marianna codziennie może przyjeżdżać do Kamieńca.

Pierwsi mieszkańcy wprowadzają się do zamku wraz z zakończeniem budowy IV piętra w roku 1857, jednak za oficjalną datę ukończenia budowy zamku uznaje się 08.05.1872 r., kiedy to odsłonięto na wzgórzu za grotą figurę bogini zwycięstwa – Nike. Budowa trwała do tego momentu 33 lata.

Sam zamek pozostawał we władaniu potomków Marianny do zakończenia II Wojny Światowej, kiedy to następuje ich ewakuacja przed nadciągającą Armią Czerwoną.

Do roku 1986 trwała permanentna dewastacja pałacu. W tym roku zostaje on wydzierżawiony na 40 lat osobie prywatnej. Nowy dzierżawca stara się jak może odbudowywać i porządkować zamek, jednak nie daje do końca rady, mimo wielkiego zaangażowania.

Dopiero po przejęciu zamku w roku 2012 przez Gminę Kamieniec Ząbkowicki zaczyna się mozolna, planowa jego odbudowa, która trwa do dziś.

Wróćmy jednak jeszcze na chwilę do samej Marianny.

W roku 1855 Marianna postanawia obrać gdzieś w końcu miejsce swojej stałej siedziby. Padło na jej posiadłości rodowe w księstwie Nassau, a konkretnie na pałac Reinhartshausen w Erbach nad Renem, niedaleko Wiesbaden. 

Po przenosinach do Reinhartshausen idylla trwała tylko 6 lat, gdyż w roku 1861 umiera na szkarlatynę ukochany syn Marianny i  Johannesa, Johannes Willem, a 12 lat później jego ojciec.

Do swojej śmierci w roku 1883 Marianna poświęca się działalności charytatywnej, jak chociażby budując szkoły, szpitale, kościoły, ochronki dla dzieci, głównie na jej ukochanym Śląsku, jak chociażby w Kamieńcu, Bilej Vodzie, Jeseniku czy Złotym Stoku.

Zgodnie z jej wolą, pochowano ją u boku Johannesa van Rossuma.

Z informacji praktycznych na uwagę zasługuje kwestia dojazdu do Kamieńca Ząbkowickiego.

Najwygodniej oczywiście dojechać samochodem, szczególnie że pod samym zamkiem znajduje się wygodny (płatny) parking. Można wówczas odwiedzić kilka innych ciekawych miejsc w okolicy, jak chociażby krzywą wieżę w Ząbkowicach Śląskich lub zamek biskupi w Javorniku.

Do Kamieńca Ząbkowickiego możemy również dojechać pociągiem zarówno od strony Wrocławia, Kłodzka czy też Legnicy. Trzeba tylko mieć na uwadze, że dworzec kolejowy w Kamieńcu położony jest na obrzeżu miasta i czeka nas na zamek kilkukilometrowy spacer.

Odnośnie samego zamku należy pamiętać, iż była to jedna z najwspanialszych neogotyckich rezydencji w Europie Środkowej. Pewnie do końca nie uda się odtworzyć jego pierwotnego wyglądu. Jednak możemy się choć trochę do tego przyczynić odwiedzając zamek i zakupując bilet wejściowy do niego.

Czy było warto musicie się przekonać osobiście.

Nam pozostaje jedynie zachęcić do odwiedzin zamku poprzez ten krótki artykuł i załączoną do niego galerię zdjęć, chociaż na pewno nie oddadzą one w 100 procentach tego czego możecie doznać na własne oczy.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *