Maroko Tour- Dzień 11

No comments

Po 2 dniach pobytu na Saharze ruszyliśmy w dalszą podróż. Mało brakowało a Szafa przehandlowałby własny rower za berberyjski motocykl, jednak negocjacje nie poszły pomyślnie 😉

Pożegnanie z Saharą

Pierwsza część trasy miała bardzo wietrzny charakter, przy czym wiatr wiał z każdego możliwego kierunku. Najrzadziej oczywiście w plecy, co sprawiało że jazda niestety nie była lżejsza. Mocny wiatr towarzyszył Nam przez całe pierwsze 50 km. Powodowało to dosyć duże przesuszenie organizmu czemu staraliśmy się zapobiec wypijając tradycyjną berber whisky w mieście Arfud.

Berber whisky w Arfud

Droga dojazdowa do miasta obfitowała w liczne sklepy ze skamielinami, które są na tym terenie wydobywane.

T-Rex przy sklepie ze skamielinami

Od tej pory krajobraz zmienił się na górzysty gdyż zaczęliśmy znowu wjeżdżać na teren Atlasu Wysokiego, tym razem na wysokości Doliny rzeki Ziz.

W międzyczasie jako że zbliżała się pora obiadowa zagoniliśmy kilka specjałów kuchni Marokańskiej, w tym tadżin, którego głównym składnikiem zamiast zamówionego mielonego mięsa była przede wszystkim cebula.

Po wyśmienitym obiedzie nie pozostało Nam nic innego jak dojechać do Ksar El Gara na zasłużony wypoczynek. Zatrzymaliśmy się w hosteliku Gite La Grotte Vallee. Najpiękniejszym akcentem dnia było przejechanie ostatniego kilometra do pensjonatu. Droga prowadziła wśród palmowego ogrodu w którym śpiewały różne gatunki ptaków. Była to zdecydowanie najlepsza nagroda za trudy tego dnia.

Aleja palmowa w drodze do hostelu
Najwyższa palma w ogrodzie
Wielogatunkowy ogród w donicy pod pensjonatem- palma daktylowa, bób i pietruszka
Klimatyczny taras w hostleiku
Górzysty widok z tarasu pensjonatu

Jutro dalej będziemy się kierowali w Atlas Wysoki, Doliną rzeki Ziz, obfitującą w kaniony i liczne punkty widokowe. Przed Nami około 76km. Mamy nadzieję że od tej pory krajobraz będzie zdecydowanie bardziej urozmaicony.

Trasa dnia:

 

 

Reklamy

Dodaj komentarz