
Maroko Tour- Dzień 2
Dzień rozpoczęliśmy ze świadomością, że czeka Nas 45 km podjazdu. Na szczęście /nieszczęście pierwsze około 15 okazało się być zjazdem w dół.
Straciliśmy około 200 metrów wysokości jednak 15 km było już za Nami. Niestety nie udało Nam się zaszaleć z uwagi na rozkopy i remonty drogowe ciągnące się przez większość naszego zjazdu z niewielkimi przerwami.

Krótko po rozpoczęciu podjazdu trafiliśmy do miejscowości Taddart gdzie spotkaliśmy właściciela restauracji, który dzień wcześniej po drodze obiecywał, że pokaże Nam swoją knajpę. Byliśmy pewni, że Pana widzimy po raz ostatni, jednak jak usłyszeliśmy „Welcome polish friends” musieliśmy restaurację zobaczyć i zjeść lunch.
Kilka kilometrów dalej postanowiliśmy się zatrzymać na uzupełnienie płynów. Najbliższym sklepikiem okazał się kiosk przesympatycznego pana Hassana, który koniecznie kazał sobie zrobić z Nami kilka zdjęć i przesłać je pocztą. Zostały Nam pokazane również zdjęcia znajomych pana Hassana z Krakowa.


Po drodze mieliśmy okazję podziwiać przepiękne widoki, w tym wypasające się w górach owce.


Po około 5 godzinach podjazdu udało Nam się dotrzeć na przełęcz Tizi n’Tichka (2260 m. n.p.m.) Tak wysoko na rowerach Nas jeszcze nie było.

Na przełęczy postanowiliśmy zakupić berber whisky, czyli tradycyjną berberyjską herbatę z miętą, tym bardziej, że na szczycie było dość chłodno. Zostało Nam zrobione zdjęcie w berberyjskich chustach, następnie jedna chusta została Nam sprzedana za cenę „tyle ile mąż uważa, że warta jest chusta dla Pani”.


Zjechaliśmy około 12km, w trakcie których wywiało Nas niemiłosiernie.
Na nocleg zatrzymaliśmy się w Hostelu Auberge Agdal gdzie zjedliśmy najlepszy Tadżin jak do tej pory, do tego udało Nam się spotkać pierwszego na trasie Polaka- Kordian jedzie motocyklem przez Maroko a po zakończeniu wyprawy opublikuje na swoim blogu zdjęcia analogowe, koniecznie zajrzyjcie (kordianhandzlik.pl).

Przepraszamy za małe opóźnienia w publikacji, niestety mimo maksymalnego zasięgu wi-fi zdjęcia ładowały się zbyt wolno i nie udało Nam się opublikować posta wczoraj.
Przejechana trasa:


3 komentarze
Jurek
Tak nie może być! Następnym razem, Konrad, powiedz, że Ty też chcesz mieć zdjęcie z jego żoną lub córką. Idę o zakład, że się wykręci 🙂
W Duecie po Świecie
Wszystko, co fajne na wyprawie rowerowej – podjazd, góry, miejscowi ludzie, spotkania na trasie i dobre lokalne jedzenie 🙂 Sakwiarskie pozdrowienia!
admin
Dzięki. Może do zobaczenia na trasie.