TRENINGI ROWEROWE
-
Rowerowo przez Północne Morawy
Dystans: 108,64 km Od opisywanej wycieczki minęło już kilka tygodni, ale jakoś nie było czasu aby podzielić się wrażeniami z niej. Mając więc chwilę wolnego zabrałem się do “pióra” i oto jest świeżutki post, w sam raz na rozpoczęcie tygodnia i być może do wykorzystania na zbliżający się weekend. Kiedy padło hasło „A może by tak na Ramzovą?” nie zastanawialiśmy się długo. Szybkie pakowanie sakw i skoro świt, pewnej czerwcowej soboty meldujemy się na dworcu kolejowym Wrocław Brochów. Pakujemy się do pociągu, szybki transfer i przesiadka w Brzegu, kolejna godzinka i około 7:20 jesteśmy w Nysie. Mimo, że dość wcześnie, jest dość ciepło, a nawet parno. Ale cóż począć skoro…
-
Przez sudeckie przełęcze
Majówka dobiegła końca. Czas więc na kilka słów na temat jej przebiegu. Tak jak w poprzednich latach tegoroczna majówka była również dość aktywna. Udało nam się, nie licząc wesela na drugim końcu Polski, zaliczyć jeden mały wyjazd trekkingowy (osobny wpis w przygotowaniu) oraz dwa wypady rowerowe. Rowerem wybraliśmy się na w dwa od dawna intrygujące nas miejsca – na Przełęcz Gierałtowską w Górach Złotych oraz przełęcze Sokolą i Jugowską w Górach Sowich. Mimo, iż dystans obu wycieczek był podobny różniły się one dość znacznie. Ale po kolei. Przełęcz Gierałtowska. Nie jest to może najwyższa przełęcz w Sudetach, rzekłbym nawet, że niezauważalna. Na pewno nie zalicza się ona do podstawowych celów…
-
Z wizytą na śląskim Wawelu
Dla wielu wytrawnych turystów ten enigmatyczny tytuł wpisu pewnie będzie łatwy do rozszyfrowania. Dla części intrygujący na tyle aby się zaciekawić o co tu chodzi. Kiedy ja, kilka lat temu, pierwszy raz usłyszałem o tym porównaniu z Wawelem piastowskiego zamku w Brzegu postanowiłem go od razu odwiedzić, tym bardziej że znajduje się on o zaledwie 50 km od Wrocławia. Ten pierwszy raz, jak i kilka kolejnych pobytów na brzeskim zamku w pełni usprawiedliwiały przytoczone w tytule porównanie, ale o tym za chwilę. Na wycieczkę do Brzegu postanowiliśmy wybrać się pewnego niedzielnego poranka dojeżdżając pociągiem z Wrocławia do Lewina Brzeskiego. Po drodze w planie było zweryfikowanie jakości szlaku rowerowego “Szlak Odry” na…
-
Żarów-Wrocław
Dystans: 76,63 km Wprawdzie majowy nastał czas, ale pogoda jak dotąd nie rozpieszcza. Mimo to postanowiliśmy przejechać się rowerkami w ramach przygotowań do wyprawy letniej do Chorwacji. Założyliśmy sobie trasę z Żarowa przez Sobótkę do Wrocławia z przejazdem w najwyższym miejscu przez Przełęcz Tąpadła (384 m npm). Wsiedliśmy więc w dobrych humorach do pociągu relacji Wrocław Główny – Szklarska Poręba Górna i po ok. pół godzinie jazdy wysiedliśmy na dworcu w Żarowie. Żarów jak to Żarów. Nic szczególnego. Tak więc nie marnując czasu ruszyliśmy w kierunku Masywu Ślęży. Niestety ani nie było żadnych spektakularnych widoków (powietrze dość zamglone), ani nie wiem jakich zabytków, więc szybko przemierzaliśmy kilometry. Rzepakowe pola okolic…
-
Z biegiem Odry
Dzisiaj przyszedł czas na jednodniową wycieczkę, w zasadzie lekką ok. 2 godzinną jazdę rozruchową, ale w miejsce niezwykłe i przez miejsca niezwykłe. Niby tak blisko, ale dla niektórych tak daleko. Dystans: 42,8 km Mam na myśli tereny zalewowe w rejonie Trestna, Blizanowic, Mokrego Dworu, z których można dostać się na trasy rowerowe ciągnące się brzegiem Odry zarówno w kierunku centrum Wrocławia jak i w stronę Oławy. Ja wybrałem się właśnie w tę drugą stronę, a konkretnie do jazu w Ratowicach, mojego ulubionego miejsca, w czasie krótkich kilkugodzinnych przejazdów rowerowych, zarówno w stronę Jelcza – Laskowic jak i w drodze powrotnej. Zacznę jednak od wspomnianych terenów zalewowych położonych w widłach rzek…
-
Po dwóch stronach Gór Złotych, czyli z Polski na chwilę do Czech i z powrotem
Tym razem „szwendacz” zaprowadził mnie w moje rodzinne strony. Wykorzystując okazję odwiedzin mojej wspaniałej Mamy z okazji jej urodzin postanowiłem zabrać ze sobą rower i poszwendać się trochę po okolicy. Dystans: 62 km Wybór padł na wschodnie stoki Gór Złotych, rejon Javornika po czeskiej stronie oraz Lądka Zdroju już po naszej. Po sobotniej bardzo niespokojnej pogodzie, gdzie piękne słońce przeplatane było burzami nastał słoneczny, bezwietrzny niedzielny poranek. Pogoda idealna na rower. Czas więc był wyruszyć na trasę. Po raz kolejny ruszyłem więc z rybnego rancza pod Rogówkiem i szybko wspiąłem się na drogę do Jaszkowej Górnej, a następnie w kierunku Kolonii Gaj. Tych kilka podjazdów oraz zjazdów bez obciążenia ciężkimi…
-
Śladami Żmigrodzko – Milickiej Kolejki Powiatowej
Okolice Trzebnicy i Milicza są jednymi z moich bardziej ulubionych. Moim problemem jest jedynie dotarcie w ten dość blisko położony od Wrocławia rejon. Dystans: 89,95 km Kiedy wyruszamy z Wrocławia sprawa jest dość prosta, ale w przypadku dojazdu pociągiem np. do Trzebnicy jest już gorzej, przynajmniej jak na moje standardy. Z racji tego, że jestem rannym ptaszkiem, pierwszy pociąg który wyrusza z Wrocławia do Trzebnicy o godzinie 8:09 jest dla mnie stanowczo za późny. Ale jak to mówią „jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma”, więc nie ma na co narzekać. Porzucając utyskiwania przechodzę do sedna sprawy. Naszą kolejną wycieczkę zaczęliśmy od transportu rzeczonym…
-
Przez Góry Orlickie i Bystrzyckie
Dystans: 68,19 km Kolejny weekend zawiódł nas do Lewina Kłodzkiego skąd zamierzaliśmy przejechać przez Masarykową chatę i Przełęcz Spaloną do Ołdrzychowic. Trasa ta intrygowała mnie od dawna, a szczególnie podjazd pod Masarykową chatę, o czym później. Wycieczkę rozpoczęliśmy ok. godz. 9:00 po wyjściu z pociągu relacji Wrocław – Kudowa Zdrój i po minięciu Lewina Kłodzkiego Na ryneczku w Lewinie Kłodzkim Jedziemy w kierunku Kotła rozpoczęliśmy dość stromy podjazd w rejonie Paskeho vrchu (637 m npm) aby następnie po krótkim zjeździe dotrzeć na pierwszą Kofolę w miejscowości Olešnice v Orlických horách. Wprawdzie Kofoli nie było, ale Cola Malina z browaru Primator w Nachodzie też ugasiła pragnienie. Punkt medyczny W oczekiwaniu na…
-
Górami Bardzkimi do Ziębic
Dystans: 64,53 km Kolejny już wyjazd w Kotlinę Kłodzką postanowiliśmy zakończyć tym razem przejazdem przez moje rodzinne miasto Kłodzko oraz ciągnący się za nim Grzbiet Zachodni Gór Bardzkich. Po zjedzeniu obfitego śniadania wyruszamy na trasę wspinając się z Ołdrzychowic na Rogówek i zjeżdżając następnie do Jaszkowej Górnej, Jaszkowej Dolnej i Kłodzka. Wśród pól Rogówka Kłodzko. Ciężko się pisze o mieście, w którym człowiek się wychował i w którym wszystkie atrakcje turystyczne, zabytki są powszechne, których dotyka się codziennie nie zastanawiając się nad ich wartością historyczną, kulturalną, czy też atrakcyjnością samą w sobie. Dawno nie byłem na kłodzkiej starówce i muszę przyznać, że dużo się zmieniło. Niby Twierdza Kłodzka z charakterystycznym…