
Maroko Tour- Dzień 6
Tym razem wybraliśmy się na trasę bez bagażu. Naszym celem był Wąwóz Dades. Pogoda niestety nas nie rozpieszczała i dość mocno przemarzliśmy.



Z uwagi na dość niską temperaturę po 20 kilometrach trasy zatrzymaliśmy się na herbatę. Tym razem była to wariacja na temat berber whisky- zamiast mięty zawierała świeżo urwany przy Nas z krzaka rozmaryn. Podczas tego postoju minął Nas pierwszy od początku wyprawy sakwiarz.


W trakcie podjazdu serpentynami spotkaliśmy przesympatycznego pana Szweda, którego syn pracuje w Warszawie (Szafa podejrzewa u niego Hebrajskie korzenie, gdyż próbował Nam sprzedać Nasze własne zdjęcia).





W restauracji na szczycie spotkaliśmy motocyklistów z Rosji, którzy nie chcieli wierzyć że nie jedzie z Nami żaden wóz serwisowy.

Jutro przed Nami ok. 50 kilometrów do miejscowości Tinghir i jeżeli pogoda pozwoli wypad już bez bagażu do Wąwozu Todra. Niestety zapowiadają się opady deszczu.
Trasa:

