
Cerkiewnym szlakiem Doliny Izy
W kolejnym artykule traktującym o tematyce rumuńskiej chcieliśmy się skupić na nieodłącznym elemencie północnej Rumunii, czyli na sielskości z elementem cerkiewnym.
Artykuł niniejszy zawiera dość dużą ilość fotografii, jak zresztą większość publikowanych, dlatego sugerujemy ich oglądanie poprzez wejście w zdjęcie i przejrzenie całej galerii.


Tak się szczęśliwie składa, że tego typu atrakcji dostarczają nam wioski położone wzdłuż potoku Iza i znajdujące się w nich zabytkowe chaty, cerkwie, a nawet całe monastyry oraz spotykani ludzie.

Dolina Izy jest kwintesencją Maramureszu, a część wsi znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO.
Obrazki żywcem wyjęte z czasów monarchii Austro –Węgierskiej, szczególnie jeśli chodzi o wygląd obejść, stroje miejscowej ludności jak i język, w którym twarde niemieckie frazy mieszają się ze śpiewnym rusińskim (nie wiem czy mogę pisać rosyjskim, bo byłoby to chyba nadużycie), całkowicie niezrozumiałym węgierskim czy klasycznym rumuńskim.


Nierzadkim obrazkiem są mijane po drodze zaprzęgi konne, z których posiadania słyną mieszkańcy doliny, a i osioł zaprzężony do małego wózka się zdarzy.
Jednak tym co nas głównie przyciągnęło w tę dolinę były słynne cerkwie i monastyry.
Na wycieczkę szlakiem cerkiewnym warto jest poświęcić cały dzień, niespiesznie przeskakując z jednej wioski do drugiej, z jednego monastyru do kolejnego.


Kierunek zwiedzania jest dowolny. My rozpoczęliśmy w Monastyrze Moisei, a skończyliśmy na kompleksie cerkiewnym Barsana i w takiej kolejności chcieliśmy Wam zaprezentować przegląd tego co w Dolinie Izy najciekawsze, oczywiście naszym subiektywnym zdaniem.
Monastyr Moisei
Wprawdzie nie znajduje się on w opisywanej dolinie, jednak jego bliskie położenie w stosunku do wspominanej zachęca również do odwiedzenia tego obiektu kultu.



Monastyr jako taki został utworzony w roku 1948, ale jego głównym elementem jest cerkiew Narodzenia Najświętszej Maryi Panny z roku 1911. Tradycje monastyru sięgają jednak roku 1694. Początkowo w monastyrze powołano seminarium prawosławne, które kontynuowało tradycje unickiej szkoły klasztornej. Sam monastyr początkowo był grekokatolicki, jednak po delegalizacji tego kościoła przez komunistyczne władze rumuńskie został on przejęty przez Cerkiew prawosławną.
Oprócz wspomnianej, neoklasycystycznej, murowanej cerkwi Najświętszej Maryi Panny na terenie monastyru znajduje się szereg drewnianych zabytkowych budynków w stylu maramureskim, które są ozdobione charakterystycznymi dla tego rejonu rzeźbieniami.


Săliștea de Sus
W Săliștea de Sus możemy podziwiać XVIII – wieczną cerkiew Św. Mikołaja, która jest elementem klasztoru prawosławnego jak piszą przewodniki. Nie wiem czy coś przeoczyłem, ale będąc przy omawianej cerkwi nie zauważyłem budynków klasztornych, ale to taki drobny szczegół. Do samej cerkwi trzeba zboczyć w centrum wsi i wjechać na niewielką górkę. Łatwo trafić, gdyż z głównej drogi widoczne są wieżyczki cerkiewne.

Cerkiew Św. Mikołaja zastąpiła wcześniejszą budowlę, która została zniszczona w 1717 r. w trakcie inwazji tatarskiej/tureckiej. Pod starszą cerkiew został podłożony ogień przez żołnierzy tureckich lub Tatarów, który był gaszony jedynie przez miejscowe kobiety.
Ciekawostką jest fakt, iż cerkiew Św. Mikołaja jest jedynym maramureskim zabytkiem cerkiewnym posiadającym dwie wieże.
W samej cerkwi znajduje się dość ciekawy zbiór starych drewnianych ikon.

We wsi, przy głównej drodze funkcjonuje także współczesna murowana cerkiew Św. Piotra i Pawła z całkiem ciekawymi mozaikami patronów na ścianach przy głównym wejściu do świątyni.
Manastirea Sf. Ilie Dragomiresti

Sam monastyr nie jest wprawdzie topowym zabytkiem tego rejonu, gdyż powstał dopiero w 1926 roku, ale to co go wyróżnia to ikona Matki Boskiej z Dzieciątkiem z XVII wieku. Jak wiele obiektów w tym rejonie los nie szczędził monastyrowi. W 1949 roku doszło do spalenia cerkwi klasztornej. Na szczęście ikona została uratowana, ale monastyr przestał istnieć. Jego ponowne powołanie nastąpiło w 1990 roku. Wspomnina ikona znajduje się w małej drewnianej cerkiewce wchodzącej w skład kompleksu klasztornego. Podobno ikona posiada cudowne właściwości, dlatego też miejsce to jest dość popularnym obiektem pielgrzymkowym. Do monastyru można dojść pieszo z parkingu położonego przy głównej drodze.
W samej wsi znajduje się jeszcze jedna drewniana cerkiew z ciekawą bramą wejściową i bogato rzeźbionym krzyżem.
Rozavlea
Jest to jedna z najciekawszych wsi rejonu. To co szczególnie przyciąga turystów do Rozavlei to bardzo dobrze zachowana drewniana zabudowa wsi, już wcześniej wspominane, powszechnie noszone stroje ludowe i sielski krajobraz, ale przede wszystkim cerkiew Świętych Archaniołów z lat 1717 – 1720, uznawana przez wielu znawców za najładniejszą w Maramureszu.

Do cerkwi bardzo łatwo trafić, gdyż znajduje się ona bezpośrednio przy drodze. Trudno jej nie zauważyć. Wejście do cerkwi prowadzi przez charakterystyczną, rzeźbioną bramę maramureską. Przy cerkwi położony jest również cmentarz i od jego strony chyba najlepiej ją fotografować.
Właśnie takie ujęcie cerkwi znajduje się na licznych publikacjach – widokówkach, folderach itp.


Cerkiew jest zbudowana z drewna jodłowego, a pokryta charakterystycznym gontem łuskowym.
To co ciekawe w cerkwi to zarówno jej bryła, ikonostas pochodzący z 1810 r. oraz wspaniałe polichromie wykonane na płatach płótna przyklejonych do ścian świątyni. Polichromie zostały namalowane w latach 1823 – 1825 przez miejscowego artystę Iona Plochoda z Dragomiresti. Są one nieco podniszczone i wyblakłe w niektórych miejscach, ale ten stan dodaje im jedynie powagi i tajemniczości.
Wejście do cerkwi jest płatne i kosztuje kilka leji, jednak warto wydać te pieniądze żeby zobaczyć jej wnętrze.
Monastyr Barsana
Po zwiedzeniu cerkwi w Rozavlei pozostało nam udać się jeszcze do Monastyru w Barsana, przez jednych podziwianego ze względu na jego rozmach, przez wielu uważanego za obciach, objaw kiczu i przerost formy nad treścią. Z gustami się jednak nie dyskutuje, więc osąd w tej kwestii pozostawiam każdemu z Was do osobistej refleksji.
Sam kompleks klasztorny jest stosunkowo nowy, bo pochodzi z lat 1991 – 1994, jednak trzeba przyznać, że wszystkie budowle wchodzące w jego skład nawiązują do najlepszych tradycji budowlanych Maramureszu. Zwykły zjadacz chleba, który wcześniej nie przeczytał nic na temat historii monastyru w zasadzie może go zwiedzać w przeświadczeniu o jego bogatej, wielowiekowej historii.


To co na pewno rzuca się w oczy to już na wejściu brama, zwieńczona dość wysoką wieżą. Jednak główne wrażenie naprawdę robi cerkiew Dwunastu Apostołów z dwoma wyjątkowo strzelistymi wieżami (56 m). Ciekawe są również pozostałe zabudowania klasztorne z charakterystycznymi maramureskimi krużgankami i gontowymi dachami, a całość dopełniają bardzo starannie utrzymane alejki, klomby, czy balkony obficie obsadzone kwiatami.
Wejście do monastyru jest bezpłatne, natomiast czasami, jak zarządzające kompleksem mniszki zauważą, trzeba zapłacić za fotografowanie.


Przy bramie wejściowej znajduje się także mały sklepik z dewocjonaliami, w którym możemy się zaopatrzyć w szereg pamiątek z pięknymi, malowanymi na drewnie ikonami, mam nadzieję miejscowej, a nie chińskiej roboty.
Po opuszczeniu doliny możemy się jeszcze pokusić o zwiedzenie Wesołego Cmentarza w Sapancie, o którym już wcześniej pisaliśmy lub pojechać do Sighetu Marmatiei na krótki spacer po mieście z zaliczeniem np. obiadu. Jeśli chodzi o część krajoznawczą cyklu artykułów o Północnej Rumunii to tyle. W następnym, ostatnim już artykule zaprosimy Was do trekkingu w uznawane za najdziksze góry Europy – Karpaty Marmaroskie, w tym Połoniny Czywczyńskie. Wejdziemy na brzmiącą z japońska Toroiagę (1927 m), oraz zupełnie dzikiego Pietrosa Budyjowskiego (1850 m). Pokażemy Wan również relikty dawnej granicy polsko – rumuńskiej. Ale to dopiero za jakiś czas.

