
Odra Velo – Siechnice. Wycieczka rowerowa dla każdego.
Wiem, że miało być o Alpach Rodniańskich, ale pomyślałem, że skoro ma to być artykuł wspomnieniowy to nic się nie stanie jeśli napiszę go kilka dni później. Teraz natomiast chciałem zachęcić wszystkich, szczególnie mieszkańców Wrocławia i okolic do krótkiej wycieczki rowerowej.


Jak wszyscy wiedzą, w wyniku poluzowania reżimu związanego z pandemią koronawirusa od zeszłego poniedziałku, możliwe jest również rekreacyjne uprawianie sportu, w tym jazda na rowerze, z zachowaniem wszystkich pozostałych zasad bezpieczeństwa.
Mi udało się wsiąść na rower i przejechać niedługą trasę, której głównym fragmentem był szlak rowerowy Odra Velo – Siechnice. Dlatego też o nim i drodze powrotnej z tego szlaku chciałem napisać kilka słów.

Szlak rowerowy Odra Velo – Siechnice jest elementem szerszej inwestycji w infrastrukturę sportowo – rekreacyjną gminy Siechnice, o której nie będę tutaj pisał, chcąc skupić się na samej wycieczce rowerowej.
Nie jest to zbyt długi szlak, gdyż jego długość od Mokrego Dworu zaczynając, a na wieży widokowej w Kotowicach, a jak kto woli Utracie kończąc wynosi ok. 15 km. Oczywiście jeżeli jedziemy z Wrocławia, lub zaczynając np. w Blizanowicach (można tu zostawić samochód) trzeba jeszcze doliczyć kilka, kilkanaście kilometrów na powrót. Moja cała wycieczka miała 35 km o czym przekonacie się analizując zamieszczoną na końcu mapkę i zajęła mi ok. 2 godzin jazdy. Pewnie trwałoby to nieco krócej, ale po drodze było trochę fotografowania i testowania kamery.
Trasę możecie oczywiście w dowolny sposób wariantować i modyfikować. Wszystko zależy od waszych potrzeb, czasu jakim dysponujecie czy też możliwości kondycyjnych.
Pewnie jesteście ciekawi co takiego interesującego jest na Odra Velo – Siechnice. Część malkontentów powie, że nic szczególnego. Las, częściowo rozwalone drogi leśne, po których ciężko się jedzie zwykłym rowerem, daleko od Wrocławia i trzeba stamtąd jakoś wrócić. Bez rewelacji.


Pewnie z częścią takich opinii można byłoby się zgodzić np. w kontekście dróg. Faktycznie nie należą one do najlepszych, nie są to piękne, szutrowe czy asfaltowe ścieżki rowerowe, ale może w tym jest ich urok. Pośrednio z tego powodu nie ma na nich tłumów ludzi (ja na całej 35 km trasie spotkałem jednego rowerzystę i jednego pieszego z dzieckiem na spacerze), więc jadąc lasem możemy spokojnie podelektować się pięknem przyrody, wsłuchać w szum drzew czy świergot ptaków.

Jazda przez las lub jego poboczem, przy dojazdach do pól ornych, przejazd obok małych jeziorek będących pozostałością po historycznym korycie Odry sprawia wielką frajdę. Na Odra Velo – Siechnice, a szczególnie na odcinek między Siechnicami, a Kotowicami warto się wybrać właśnie teraz, kiedy jest sucho, a nie ma jeszcze zakazu wejścia do lasu (zagrożenie pożarowe), gdyż w normalnych warunkach kiedy początek wiosny jest deszczowy przejazd tego odcinka jest niezłym survivalem. Praktycznie jazda na odcinku przy nasypie kolejowym jest niemożliwa ze względu na koleiny wypełnione błotem i wodą.

Czym jeszcze zachęca Odra Velo – Siechnice. Niechybnie dużą atrakcją jest położona w zasadzie już za Kotowicami wieża widokowa. Jest ona stosunkowo wysoka, posiada 40 m wysokości, przez co otaczające ją drzewa nie ograniczają widoku przepięknej wstęgi Odry, majestatycznej Ślęży i wyławiających się na północ od wieży budynków Wrocławia. Wieża została wybudowana w roku 2012, a kosztowała ok. 1,5 mln zł.
Blisko wieży znajduje się przysiółek Kotowic – Utrata. Kiedyś w Utracie czynna była restauracja, funkcjonująca obok przeprawy promowej do Czernicy. Dzisiaj nie ma po tym fakcie śladu.
Kiedy ponapawamy się już widokami z wieży widokowej stajemy przed dylematem jak wrócić do domu, tudzież do pozostawionego gdzieś, np. w Blizanowicach lub w Mokrym Dworze samochodu. Można oczywiście wracać tą samą drogą. Jednak na pewno ciekawsze jest przeprawienie się na drugi brzeg Odry. Ktoś jednak powie jak to zrobić, skoro w okolicy nie ma żadnego logicznego mostu, a przejazd przez jaz w Ratowicach jest niemożliwy ze względu na trwający obecnie remont.

Godnym polecenia dla osób, które nie mają lęku wysokości, a także nie ogarnia ich strach przed ruszającymi się deskami w podłodze jest most kolejowy w Czernicy. Jego stan na pewno nie należy do najlepszych, jednak przejście (nie sugeruję jazdy) kilkuset metrów nad korytem Odry po tym zabytku techniki podnosi adrenalinkę, więc może warto spróbować. Ja tak zrobiłem i nie żałuję, gdyż dzięki temu mogłem dalej jechać wzdłuż kanałów odrzańskich, aż do mostu w Łanach, ale o tym za chwilę.

Co do samego mostu to został on wzniesiony w roku 1909 umożliwiając tym samym połączenie kolejowe między Brochowem, a Miłoszycami. W roku 1935 był on przebudowany. W czasie II Wojny Światowej most został mocno uszkodzony, a jego odbudowa trwała aż do roku 1959. Stan techniczny mostu i jego ogólny wygląd sprawiają wrażenie jakby była to ostatnia inwestycja jaką przeprowadzono na moście. Mimo to sugeruję wziąć głęboki oddech i ruszyć na drugi brzeg Odry do Czernicy.


Kiedy dojedziemy do Czernicy w okolicach wiaduktu kolejowego i zaczniemy jazdę w kierunku Wrocławia mamy do wyboru dwie możliwości. Możemy jechać dalej drogą asfaltową w kierunku Kamieńca Wrocławskiego lub w Jeszkowicach zjechać w ul. Kanałową i dojechać do węzła wodnego Janowice.


Ja wybrałem ten drugi wariant, do czego i Was namawiam. Dzięki temu nie musimy pedałować razem ze śmierdzącymi samochodami, a i nieco skracamy sobie drogę do mostu w Łanach.
Po dojeździe do węzła wodnego Janowice musimy przerzucić się na drugą stronę kanału. Od tego momentu czeka nas ok. 3 km jazda wałem wzdłuż jednego z kanałów odrzańskich. Osobiście sugeruję trzymać się wspomnianego brzegu, aż do starego mostu w Kamieńcu Wrocławskim, gdyż ścieżka po wale jest po tej stronie po prostu nieco wygodniejsza. Kiedy dotrzemy do wspomnianego mostu przejeżdżamy ponownie na drugi brzeg i od tego miejsca pedałujemy już wygodną ścieżką rowerową w kierunku Łanów, mostu gen. Emila Fieldorfa – Nila lub dalej w kierunku Bartoszowic i Biskupina.
Ja przerzuciłem się ponownie przez Odrę i dotarłem do Blizanowic i dalej do Księża Małego. Wy jednak możecie dowolnie kończyć lub wydłużać wspomnianą wycieczkę.
Jeżeli byście się na nią zdecydowali dajcie znać jak Wam poszło i czy się podobało. Szczególnie jestem ciekawy wrażeń z przeprawy przez most kolejowy w Czernicy.



2 komentarze
Krzysiek
Most kolejowy super. Rewelacyjne widoki. Mi jeszcze trafil sie pociag. Wszystko sie trzeslo.
admin
No to gratuluję. Ja nie miałem takiej okazji, chociaż mostem przejeżdżałem kilkukrotnie.