Dzień 19 Wyprawy do Chorwacji- trasa: Novalija (Wyspa Pag) – Bibinje

No comments

Dystans: 82,01 km

Ostatni dzień jazdy naszej wyprawy zaczął się od małego zgrzytu, a mianowicie od kwestii zapłaty za nocleg na campingu.

Okazało się, ze dzień wcześniej Pan z obsługi nie powiedział nam o wszystkich kosztach i cena za nocleg okazała się astronomiczna, odpowiadająca cenie wypasionego apartamentu ze śniadaniem, a nawet niejednokrotnie ją przewyższająca. Cóż, trzeba było połknąć tę „żabę” i  jechać dalej.

Ruszyliśmy więc bez żalu z campingu Straško w Novalji w kierunku miasteczka Pag, a po kilku kilometrach, tak jak zaplanowaliśmy zboczyliśmy z głównej drogi w celu jazdy wzdłuż wybrzeża oraz w celu uniknięcia dużych podjazdów. Niestety ten pomysł (mój autorski) okazał się porażką. Dość, że szybko skończył się asfalt to jeszcze na dodatek szuter przeistoczył się w kamolce, a potem w roboty drogowe. Sytuacja ta trwała około 10 kilometrów, poprawiając się w miarę czasu i pokonywania kolejnych kilometrów. Trzeba niestety było płacić za błędy.

Zjeżdżamy z głównej drogi z Novalji do Pagu na boczną, północno – zachodnią szutrówkę.
Zjeżdżamy z głównej drogi z Novalji do Pagu na boczną, północno – zachodnią szutrówkę.
Zjeżdżamy z głównej drogi z Novalji do Pagu na boczną, północno – zachodnią szutrówkę.
Zjeżdżamy z głównej drogi z Novalji do Pagu na boczną, północno – zachodnią szutrówkę.
Chwila konsternacji. Jak jechać.
Osada na bocznym, północnym ramieniu wyspy Pag.
Zjeżdżamy z głównej drogi z Novalji do Pagu na boczną, północno – zachodnią szutrówkę.
Zjeżdżamy z głównej drogi z Novalji do Pagu na boczną, północno – zachodnią szutrówkę.

Po tym wyczerpującym trawersie dojechaliśmy do miejscowości Pag, stolicy chorwackiej soli i Paškiego sera,  twardego, słonego i pikantnego sera wytwarzanego z owczego mleka, pochodzącego wyłącznie od rasy owiec hodowanej na wyspie i zwanej Paška ovca. Jest to specjalność wyspy Pag i nigdzie indziej nie jest produkowany. Ser ten dzięki swojemu wyjątkowemu smakowi zyskał uznanie na rynkach europejskich i od lat zdobywa liczne nagrody na międzynarodowych targach i konkursach serów.

Tak się wyrabia Paški ser.

Ser sprzedawany jest w okrągłych blokach o wadze ok. 2,5 kg i można go kupić zarówno w gospodarstwach rolnych jak i sklepach. Nie należy do tanich wyrobów – za kilogram sera zapłacić trzeba około 200 kun.
Charakteryzuje się złotym kolorem, ziołowym aromatem i rozpływającą się w ustach konsystencją. Ser swój niezwykły aromat zawdzięcza specjalnej diecie owiec, w której skład wchodzą dzikie zioła, takie jak szałwia, tymianek czy rozmaryn oraz słona roślinność wyspy, do której zasolenia przyczynia się wiejący tu często wiatr bora.
Paški ser dojrzewa od 6 do 12 miesięcy. Stanowi idealny dodatek do sałatek, świeżego chleba, czarnych oliwek, szynki  Pršut, anchois, winogron czy mocnego czerwonego wina. Najlepiej podawać go w temperaturze pokojowej. Mocno dojrzały ser sprawdzi się również jako dodatek do dań takich jak gnocchi, risotto, czy różnego rodzaju makaronów.

W Pagu.
W Pagu.
W Pagu.
W Pagu.
W Pagu.
W Pagu.

Pokręciliśmy się w Pagu trochę po starówce, zjedliśmy burka z serem, wypiliśmy pyszną kawę i ruszyliśmy dalej.
Droga szła nam bardzo dobrze, w dobrym tempie, nawet mimo dokuczającego upału.
W efekcie ani się obejrzeliśmy jak stanęliśmy przy moście łączącym wyspę Pag ze stałym lądem.

W okolicach wsi Dinjiška.
W okolicach wsi Dinjiška.
Zbliżamy się do mostu łączącego Pag ze stałym lądem.
Przy Pažským moście.
Przy Pažským moście.
Przy Pažským moście.
Przy Pažským moście.
Przy Pažským moście.
Przy Pažským moście.
Przy Pažským moście.
Przy Pažským moście.
Przy Pažským moście.

Po kilku minutach odpoczynku ruszyliśmy dalej przejeżdżając przez kilka wzniesień i po około 20 kilometrach osiągając rogatki Zadaru.

Zadar zdobyty.

Pozostało jeszcze znaleźć drogę na Bibinje, co udało się po tylko jednym zabłądzeniu i wylądowaliśmy na miłym, małym, kameralnym campingu w Bibinje. Tym samym po 19 dniach jazdy, przejechaniu ok. 1 400 km i spaleniu ok. 40 000 kcal osiągnęliśmy cel wyprawy.

Na campingu w Bibinje.
Na campingu w Bibinje.
Na campingu w Bibinje.

Obyło się bez kontuzji, wypadków i awarii. Teraz pozostało rozkoszować się odpoczynkiem i oczekiwać na busa, który zawiezie nas z powrotem do Polski.

Nasza trasa:
Chorwacja19

Dodaj komentarz