
Maroko Tour- Dzień 5
Dzień 5 jazdy był dniem pechowym pod względem technicznym. Na dzień dobry podczas pakowania pękła Nam jedna przednia sakwa i trzeba było prowizorycznie ją naprawić.


Na pierwszy postój po około 20 kilometrach stanęliśmy na stacji benzynowej gdzie uraczyliśmy się marokańską miętową herbatą. Podczas tego postoju czekały Nas kolejne straty- najpierw złamał się selfie stick a następnie popsuł się suwak do regulacji mojego (Ani) kasku.


Na szybki obiad zatrzymaliśmy się po około 50 kilometrach jazdy w miejscowości Kalaat M’Gouna.

Obiad zjedliśmy w pierwszej w Maroko restauracji w której potrawy serwowane były przez typowych kelnerów.
Niecałe 3 km za restauracją Kierownik ekipy zasygnalizował problemy z przednim kołem. Przejeżdżaliśmy akurat obok stacji benzynowej, postanowiliśmy zatem dopompować koło. Okazało się, że przy wentylu była dziura. Z tej okazji zaliczyliśmy pierwszą wymianę dętki na trasie.

Po wymianie dętki i przejechaniu kolejnych 500 metrów okazało się, ze problem wcale nie jest jeszcze rozwiązany. Hamulec ocierał o oponę co również trzeba było naprawić bo z opony zaczęły lecieć wióry.

Na trasie nie natrafiliśmy już na żadne niespodzianki. Po 73 kilometrach trasy dojechaliśmy do Boumalne Dades, gdzie czekają Nas dwa noclegi.
Jutro planujemy wybrać się do Wąwozu Dades bez bagaży i ponownie zanocować w tym samym hostelu. Zobaczymy czy pozwoli Nam na to pogoda. Niestety zgodnie z prognozą jutro czeka Nas deszcz.

Trasa:

