OKOŁOTREKKINGOWO,  REGIONY,  SŁOWACJA,  SPORT I PODRÓŻE,  TRENINGI I WYPRAWY GÓRSKIE

Z ponowną wizytą w Tatrach Słowackich

Stało się pewną tradycją, że od jakiegoś czasu co dwa lata lądujemy w Tatrach Słowackich. Tak było również we wrześniu tego roku. Po niepewności spowodowanej pandemią zagrażającą w ogóle wyjazdowi udało nam się zebrać całą ekipą pewnego wrześniowego dnia w Starym Smokowcu.

Radość była tym większa, że po latach absencji dołączył do nas ponownie Boguś – dobry duch zespołu.

Nie obyło się jednak bez falstartu, gdyż jeden z naszych samochodów, już po załadowaniu się do niego, odmówił współpracy. Na szczęście udało nam się kupić jedne z ostatnich biletów na autobus z Wrocławia do Zakopanego. Dzięki temu, że drugi samochód bez przeszkód dojechał na miejsce nasi koledzy przyjechali po nas do Zakopanego i przetransportowali do Starego Smokowca.

Ktoś mógłby zapytać, a który to raz pojechaliście w te strony. Odpowiedź nie byłaby prosta, gdyż było tego sporo. Jednak magia Tatr przyciąga i jakoś tak się składa, że po kilku latach od ostatniego w nich pobytu znowu się tutaj wraca.

Generalnie trudno jest pisać coś nowego o tak dobrze poznanym i opisanym rejonie jak Tatry, zarówno Polskie jak i Słowackie.

O aspekcie praktycznym wyjazdu jak i o propozycjach wycieczek pisaliśmy już w artykule Jeśli w Tatry to na słowacką stronę, dlatego nie będziemy się powtarzać w tych kwestiach.

Zaprzeczając poprzedniemu zdaniu jednak jedno wejście, na Vychodną Vysoką (2 429 m), chcieliśmy opisać. Nie znaczy to, że pozostałe wycieczki były nieciekawe, jednak samo wejście na szczyt jak i widoki z Vychodnej Vysokej spowodowały, że zgodnie uznaliśmy wejście na nią za najciekawsze.

Dotykając jednak aspektu praktycznego (znowu zaprzeczenie) chcieliśmy tylko nawiązać do szlaków turystycznych i miejsc, z których można wejść na Vychodną Vysoką.

Jest ich kilka i  od razu muszę powiedzieć, że żaden z nich nie jest lekki. Spotykamy na nich większe lub mniejsze trudności terenowe jak chociażby konieczność wspinania się po klamrach i łańcuchach. Stąd, naszym subiektywnym zdaniem, wejście na Vychodną Vysoką nie jest przeznaczone dla rodzin z dziećmi lub turystów lubiących pospać i wyruszyć na szlak np. o godz. 12-tej w południe. Niestety na Vychodną Vysoką trzeba wychodzić bardzo wcześnie rano, gdyż w przeciwnym wypadku może zabraknąć nam czasu na powrót w ciągu dnia.

Skąd iść i  gdzie kończyć wycieczkę? Możliwości jest kilka. Od strony północnej wycieczkę możemy rozpocząć na Łysej Polanie, a skończyć np. w Starym Smokowcu, czy Tatranskej Poliance, jednak należy wcześniej przeanalizować powrót na Łysą Polanę lub zorganizować sobie nocleg po słowackiej stronie. Wycieczkę tę, jak i inne zaprezentowane poniżej możemy zorganizować również w odwrotnym kierunku.

Innymi możliwościami są wejścia na Vychodną Vysoką z Tatranskej Polianki, Tatrzańskich Zrubów czy Starego Smokovca, zarówno idącVelicką Doliną jak i Velką Studeną Doliną.

Czasy przejść wahają się w przedziale od 7 do 12 godzin w zależności od kondycji i czasu spędzonego na odpoczynkach.

Ponadto wychodząc na szczyt należy pamiętać o lęku wysokości, gdyż sama końcówka wejścia na Vychodną Vysoką z przełęczy Polski Grzebień (2 200 m) jest dość niebezpieczna.

A co konkretnie my moglibyśmy polecić?

Jednym z ciekawszych wariantów przejścia jest wycieczka z Tatrzańskich Zrubów przez Velicką Dolinę, a następnie przejście przez Sedlo Prielom (2 290 m) w Velką Studeną Dolinę.

Taką wycieczkę zrobiła część naszej ekipy i  obiektywnie należy stwierdzić, że jest ona jedną z najciekawszych, jednak dość trudnych, chociażby ze względu na konieczność podciągania się na łańcuchach na Sedlo Prielom.

„Śląski Dom”.

Pierwszym punktem do którego musimy dojść jest schronisko/hotel “Śląski Dom”, potężny moloch położony nad Velickim Plesem. Dojście do niego jest dość monotonne i wyczerpujące, gdyż po wyjściu z Tatrzańskich Zrubów w ok. godzinę musimy podejść 400 m w pionie. Szlak prowadzi początkowo wąską ścieżką, a następnie wyprowadza na Velicką Polanę i dalej do “Śląskiego Domu”. Jest to najmniej interesujący odcinek drogi, o którym można jak najszybciej zapomnieć.

Magia zaczyna się tuż za schroniskiem. Poruszając się wzdłuż Velickiego Plesa z oddali słychać jakiś szum i widać nitkę spadającego wodospadu. Z każdym krokiem zbliżamy się do niego, a w zasadzie do ściany, która na pozór wydaje się nie do przejścia. Dopiero dokładnie przyglądając się można zauważyć pnącą się zakosami ścieżkę, która pozwala nam wyjść nad wodospad.

Velicke Pleso z wpadającym do niego wodospadem.
„Ślaski Dom” z podejścia na wodospad.

Po osiągnięciu progu wodospadu dostrzegamy ogrom Velickej Doliny. Nasza droga prowadzi ułożoną z głazów ścieżką, przemykającą między piargami i resztką kosodrzewiny. Idzie się dość wygodnie, trzeba jednak patrzeć pod nogi, gdyż niektóre kamienie na ścieżce są chybotliwe i o upadek nietrudno.

W galerii poniżej początek drogi w Velickej Dolinie.

Idąc w stronę przełęczy Polski Grzebień możemy zaobserwować po lewej stronie doliny grupki ludzi żmudnie zdobywające metr po metrze. Są to “szczęśliwcy”, którzy mieli przyjemność wydać po kilkaset euro, żeby wejść z przewodnikiem na najwyższy szczyt Tatr czyli Gerlach (2 655 m). Czy warto się pokusić o taką wycieczkę? Pewnie tak, jeżeli ktoś dysponuje pokaźnym portfelem lub realizuje inne plany jak chociażby zdobywanie “Korony Tatr”. Tak tylko dla przypomnienia – wejście samodzielne na Gerlach jest niemożliwe. Obowiązkowo należy skorzystać z usług licencjonowanego przewodnika. 

My tymczasem powoli zbliżamy się do przełęczy Polski Grzebień. Na kilkaset metrów przed wejściem na nią trzeba schować kije trekkingowe (jeżeli ktoś z nimi idzie), gdyż zaczynają one przeszkadzać, szczególnie na wąskich półkach skalnych i na odcinkach zabezpieczonych łańcuchami, których przed samą przełęczą jest dość sporo.

Wspinaczka na łańcuchach przed przełęczą Polski Grzebień.

Po wyjściu na przełęcz możemy zdecydować co dalej. Czy wchodzimy na szczyt Vychodnej Vysokiej, czy idziemy do Velkej Studenej Doliny przez Sedlo Prielom, czy też schodzimy przez Dolinę Litworową i dalej Dolinę Białej Wody do Łysej Polany?

Poniżej widoczki z Polskiego Grzebienia.

Niektórym osobom samo wejście na Polski Grzebień w zupełności wystarcza i na tym kończą wycieczkę, jednak mimo wszystko warto się przemóc i wejść na szczyt Vychodnej Vysokej. To już naprawdę nie daleko, a później zostałby niesmak, że się nie spróbowało.

Nasza skromna grupa, po krótkim odpoczynku, postanowiła wejść na szczyt.

Tak jak wcześniej pisaliśmy nie jest to zadania łatwe. Czeka na nas wprawdzie jedynie ok. 200 m przewyższenia, jednak szlak wiedzie w praktycznie niezabezpieczonym terenie z bodajże jednym stanowiskiem z łańcuchami. W pozostałych niebezpiecznych miejscach trzeba sobie radzić samemu.

Podchodzimy na Vychodną Vysoką. W dole szlak prowadzący Velicką Doliną na Polski Grzebień.
Szczyt coraz bliżej.

Jednak nagroda jaka czeka na cierpliwych na szczycie warta jest poświęcenia. Tak przepięknych i rozległych widoków Tatr Wysokich i Bielskich jakie mieliśmy okazję oglądać ze szczytu Vychodnej Vysokej nie widzieliśmy do tej pory z żadnego innego szczytu.

Praktycznie nie widzieliśmy jedynie zasłoniętego przez G Łomnicą (2 634 m) Jagnięcego Szczytu (2 229 m). Reszta “górek” począwszy od całych Tar Bielskich, Sławkowskiego (2 452 m), przez Gerlach, Rysy (2 499 m), a nawet Orlą Perć i Krywania (2 494 m) była na wyciągnięcie ręki.

Gerlach i Rysy z Vychodnej Vysokej. W oddali widoczny Krywań.
Gerlach.
Bradavica (2 476 m) i Sławkowski Szczyt (2 452 m).

Siedzieliśmy na szczycie prawie godzinę. W zasadzie nie było się gdzie spieszyć. Na trasę wyszliśmy skoro świt, więc czasu do zmroku było sporo, humory dopisywały, a pogoda była przecudna – mocno grzejące słońce i zero wiatru.

Poniżej galeria z niesamowitymi widokami na Tatry Wysokie i Tatry Bialskie widzianymi z Vychodnej Vysokej.

Jednak czas było zbierać się do drogi. Schodząc ze szczytu do przełęczy wcale nie było łatwiej niż podchodząc. Mam nawet wrażenie, że było gorzej. Kilka godzin wspinaczki spowodowało, że zmęczenie dawało się już we znaki, a tutaj trzeba było szczególnie uważać, żeby nie spaść razem z obsypującymi się spod nóg kamieniami.

Na szczycie Vychodnej Vysokiej.

Mimo tych wszystkich niedogodności jakoś dobrnęliśmy do przełęczy. Pozostał jedynie odwrót w dół.

Na przełęczy postanowiliśmy się rozdzielić. Część ekipy wróciła w dół tą samą drogą, część natomiast postanowiła ruszyć do Starego Smokowca przez Velką Studeną Dolinę.

Dla śmiałków pozostały więc jeszcze dość długie łańcuchy w żlebie pod Sedlem Prielom i “zjazd” po piargach w dolinę. Za to nagrodą mogło być wypicie zimnego piwa w Zbójnickiej chacie, jednym z najbardziej kultowych schronisk po słowackiej stronie Tatr.

Widok ze Sławkowskiego Szczytu na trasę zejściową Velką Studeną Doliną.

Pokonanie Velkej Studenej Doliny na odcinku za Zbójnicką chatą i zejście do Starego Smokowca było już tylko formalnością.

Trasa wycieczki:

Reasumując nasz tegoroczny pobyt w Tatrach  po raz kolejny przekonaliśmy się, że pogoda znowu nam sprzyjała, a początek września jest odpowiednią porą na eksplorację Tatr. Z naszą formą nie jest może już tak dobrze jak 30 lat temu, ale nadal możemy trochę “powojować”. Przykładem całkiem niezłej dyspozycji było wejście na Rysy w czasie 3:00 (wg. znaków 5:10 h) i na Sławkowski Szczyt w czasie 3:10 (wg. znaków 5:20 h). Gwoli uściślenia chciałem dodać, że oprócz opisywanej wycieczki na Vychodną Vysoką oraz  wspominane wyżej Rysy i Sławkowski weszliśmy jeszcze na Osterwę (1 984 m) i Vyšné Kopské sedlo (1933 m). Niestety w początkowym etapie wyjazdu nawałnica zatrzymała nas przy Chacie pod Rysami oraz na Vyšnim Kôprovskim sedlu (2189 m) przy próbie zdobycia Rysów i odpowiednio Koprowskiego Szczytu (2 367 m). Do celu zabrakło nam dosłownie kilkaset metrów.

Co jeszcze wydarzyło się na wyjeździe? Jednego z naszych kolegów pogonił niedźwiedź, który postanowił zawitać do naszego pensjonatu i oczywiście odbyliśmy jedną wycieczkę krajoznawczą na Spisz, ale o tym już w osobnym poście.

Tu byliśmy – Śławkowski Szczyt.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *