
Maroko Tour- Dni 23- 28
Za Nami ostatnie dni podróży.
Dni 23 i 24 upłynęły Nam szybko na dojeździe do Malagi. Przez te 2 dni z niewielkimi wyjątkami nasza trasa prowadziła przy drodze szybkiego ruchu N-7 w związku z czym widoki nie były powalające. Czasem śladem ścieżki rowerowej zajeżdżaliśmy na chwilę do nadmorskich miasteczek.

23 dnia po przejechaniu 37 km dotarliśmy do spokojnej, malowniczej Marbelli, gdzie nocowaliśmy w hosteliku położonym zaraz przy starówce.



W związku z faktem, że przyjechaliśmy na miejsce bardzo wcześnie zwiedziliśmy dość dokładnie starówkę, zjedliśmy obiad, kupiliśmy pamiątki, pomoczyliśmy nogi w morzu i zjedliśmy przepyszne tapas.



Kolejnego dnia czekała Nas trasa 46km, którą również przejechaliśmy w bardzo szybkim tempie, dojeżdżając do Naszego apartamentu o 3 godziny za szybko. Po długim poszukiwaniu miejsca godnego pozostawienia Naszych rowerów, negocjacjach z ochroniarzami budynku, serii telefonów do właściciela apartamentu oraz wysłuchaniu licznych ostrzeżeń jak to nie kradną, dla świętego spokoju zdecydowaliśmy się na zabranie czterech rowerów do Naszego mikroapartamentu, w którym nie było na nie miejsca. Niestety w odróżnieniu od Maroko, gdzie w nawet najmniejszej knajpie właściciel potrafił usunąć kilka stolików byleby znaleźć miejsce na Nasze rowery o tyle w przypadku hiszpańskiego apartamentowca z setkami mieszkań wystarczyła jedynie chęć wskazania palcem gdzie rowery można zostawić, jednak nie mogliśmy liczyć nawet na to.
Tego dnia po zaokrętowaniu w apartamencie poszliśmy zwiedzić jedynie plażę w Torremolinos.



Kolejnego, już 25 dnia nadeszła pora na zwiedzanie Malagi. Jak w przypadku Sofii kilka lat temu, zdecydowaliśmy się na skorzystanie z jednego z wielu organizowanych Free Tourów.

Posłuchaliśmy nieco o historii Malagi, klimacie, przeszliśmy najchłodniejszą ulicą miasta, zobaczyliśmy nieskończoną katedrę, której mieszkańcy Malagi nie chcą wykańczać oraz przeszliśmy pod twierdzę Alcazaba – arabski zamek.



Nasz przewodnik pokazał Nam również gdzie znajduje się wejście do Muzeum Malagi oraz do Muzeum Pablo Picasso (który w Maladze się urodził) i opowiedział kiedy co zwiedzić za darmo. Wycieczka trwała około 2h, była po angielsku i można było dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy, chociaż na początku ciężko było zrozumieć o czym mowa przez hiszpański akcent naszego przewodnika. Nahuel pokazał Nam również restaurację El Pimpi, którą kazał zwiedzić z uwagi na liczne plakaty i obrazy. Mówi się, że kto nie był w El Pimpi nie był w Maladze. Restauracja rzeczywiście robi wrażenie, do tego stopnia, że w 2017 roku kupił ją Antonio Banderas.

Po obiedzie zakupiliśmy bilety na Alcazabę, której zwiedzanie przypomniało Nam podróż po Maroko z uwagi na arabską architekturę.



Kolejnego dnia zaliczyliśmy plażing, następnego załatwiliśmy kartony rowerowe i zawieźliśmy je na lotnisko. Tego samego dnia zwiedziliśmy również Muzeum Malagi.

Dzisiaj po dojechaniu na lotnisko rozkręciliśmy rowery i spakowaliśmy je do kartonów. Wstępnie zapakowaliśmy też ruskie torby co okazało się nie takie łatwe bo w bagażu mamy tym razem dodatkowo zakupiony w Chefchaouen dywan 😉

Po spakowaniu zostało Nam sporo czasu w związku z czym starszyzna pozostała na lotnisku a my z Konradem wybraliśmy się na miasto.
Zwiedziliśmy za darmo muzeum Pablo Picasso, z którego najciekawsza okazała się być wystawa o jego żonie, Oldze.

Natknęliśmy się również na chyba wszystkie możliwe procesje organizowane tego dnia w Maladze, które utrudniły nam dotarcie najpierw na kawę do wybranej wcześniej kawiarni a później na stację kolejową. Tradycją w Hiszpanii jest świętowanie La Semana Santa, tj. całego Świętego Tygodnia, w trakcie którego organizowanych jest po kilka pochodów dziennie przez miasto. W takich pochodach setki osób, często w kapturach niosą ogromne posągi Matki Boskiej oraz Jezusa. Takie posągi na podestach ważą nierzadko kilka ton a niesienie ich jest zaszczytem, który spotyka niewiele osób i jest dziedziczony, niezależny od statusu materialnego rodziny. Między niosącymi podest idą również dzieci w kapturach, osoby ze świecami, orkiestra. Procesja robi wrażenie, niestety paraliżuje pół miasta.

W tym momencie koczujemy na lotnisku przed odprawą bagażową. Lot mamy o godzinie 6:20.
Do zobaczenia we Wrocławiu!

Trasa San Luis de Sabinillas – Marbella
Trasa Marbella – Torremolinos

