-
Do Alicante przez Costa de Valencia i Costa Blanca.
Po dniu przerwy znowu ruszamy na trasę. Przed nami ostatnie trzy dni jazdy wzdłuż wybrzeża. Na dzień dobry planujemy dojechać do rekreacyjnego miasteczka Oliva. Kilometrów nie za dużo bo tylko ok. 70, teren płaski, więc o zmęczeniu nie powinno być mowy. Pierwszą część trasy jedziemy dosyć smutnym, mocno zurbanizowanym terenem, ruchliwą drogą, wśród zgiełku samochodów. Czasami wyprzedzają nas kolarze szosowcy. Architektura nie powala, mijamy blokowisko za blokowiskiem. W porównaniu do wprawdzie opuszczonych, ale urokliwych miasteczek Kraju Basków czy Kastylii obecnie mijane budowle to istny koszmar. Mniej więcej w połowie trasy przerzucamy się na tereny zalewowe. Nie wiem czy to solanki, czy pozostałości pól ryżowych. Od grobli do grobli, wzdłuż wielu…