DOLNY ŚLĄSK,  OKOŁOROWEROWO,  POLSKA,  REGIONY,  SPORT I PODRÓŻE,  TOP,  TRENINGI ROWEROWE,  WARTO ZOBACZYĆ

Wrocławskimi wałami przeciwpowodziowymi

Do napisania tego artykułu nakłoniła mnie w pewnym sensie panująca za oknem wiosna, a z drugiej strony chęć wyrwania się z domu w dobie epidemii koronawirusa. Zastanawiałem się, czy w dobie panującej epidemii powinien pisać w ogóle ten artykuł. Czasami przeglądając różne, turystyczne wpisy zamieszczane w Internecie mam swoiste odczucie „całowania przez szybę”, gdyż nie mogę w tej chwili tam pojechać. Obawiałem się więc, że również ten artykuł może być też takim całowaniem. Jednak pomyślałem, że jeśli chociaż jednej osobie zrobi się przyjemnie czytając post lub oglądając zdjęcia to jego misja zostanie wypełniona.

Oczywiście, tak jak każdy artykuł zamieszczany na naszym blogu, również i  ten ma m.in. za zadanie zachęcić Was do wypróbowania informacji w nim zawartych w praktyce, jednak kiedy to nastąpi nie wiem. Przejażdżki w większym gronie znajomych, przyjaciół odpadają. Może „na solo” i to najlepiej w godzinach zmniejszonego ruchu rowerzystów czy biegaczy.

Ja osobiście preferuję tą ostatnia opcję, czyli skoro świt, kiedy w wielu miejscach nie „uświadczysz ani żywej duszy”, może za wyjątkiem psiarzy ze swoimi pupilami na porannym spacerze.

Wracając jednak do tematu. Czemu akurat wały przeciwpowodziowe?

Można oczywiście zwiedzać Wrocław rowerem na wiele sposobów. Ścieżek rowerowych jest w brud i prowadzą praktycznie przez całe miasto.

Ja osobiście nie preferuję rekreacyjnej jazdy po centrum Wrocławia. Przyczyn tej sytuacji jest wiele. Codziennie dojeżdżam rowerem do pracy i mimo, iż praktycznie cała moja trasa dojazdu wiedzie ścieżkami, śluzami rowerowymi to nie powiem, że jest to wielka przyjemność.

Trudno się jeździ rowerem przez centra miast. Co chwilę pojawiają się przejścia dla pieszych i stanie na światłach. Ścieżki niejednokrotnie zastawione są przez samochody dostawcze czy taksówki. Nie zachęca również nonszalancja kierowców i inne niebezpieczeństwa, o których pisaliśmy już w artykule (Nie)Bezpieczny rowerzysta!, o smrodzie spalin nie wspominając.

Stąd pomysł prezentacji wycieczki rowerowej wałami przeciwpowodziowymi Wrocławia i okolicy.

Pisząc o wrocławskich wałach przeciwpowodziowych nie sposób nie odnieść się chociaż trochę do historii, a szczególnie powodzi nawiedzających Wrocław przez wieki, bo to dzięki nim mamy możliwość korzystania rekreacyjnego z wałów.

Między Mokrym Dworem, a Trestnem.

Źródła kronikarskie podają, że od XII w. w zasadzie do czasów współczesnych powodzie występowały we Wrocławiu ok. 100 razy. Największe z nich miały miejsce w latach: 1785, 1804, 1813, 1829, 1845, 1854. Straty w mieniu spowodowane przejściem wody były ogromne. W związku z tym już pod koniec XIX wieku, rozpoczęto prace zmierzające do wybudowania stosownego systemu zabezpieczeń.

Czarę goryczy przelała i to dosłownie powódź, która nawiedziła miasto w 1903 roku, po której zintensyfikowano prace pozwalające, dzięki zaangażowaniu nawet jak na dzisiejsze czasy potwornych środków finansowych, na budowę systemu wałów ochronnych, kanałów, polderów, śluz itp.

Cały system działał w miarę sprawnie, aż do Powodzi Tysiąclecia, jaką była powódź z roku 1997, którą wszyscy, a na pewno większość Wrocławian pamięta do dzisiaj.

Wały po tej powodzi przetrwały. Prowadzono też na nich przez ładnych kilka lat prace modernizacyjne, które na wielu odcinkach nadal trwają. Remontowane są także śluzy. Z tego powodu nie możemy do dzisiaj przejechać przez śluzę na Opatowicach, która była bardzo popularnym połączeniem wybrzeża Odry przez Wyspę Opatowicką ze ścieżkami rowerowymi okolic Trestna, Mokrego Dworu czy nawet Siechnic.

Mimo tego nadal można zorganizować całkiem ciekawą wycieczkę wykorzystując dostępne przeprawy mostowe.

Mosty Warszawskie.

Jednak zadajecie sobie pewnie pytanie: No dobra to gdzie jechać na te wały?

Możliwości oczywiście jest wiele, które można dowolnie dostosować do miejsca zamieszkania, czasu jakim dysponujemy, kondycji, czy też tym co chcemy zobaczyć.

Moim subiektywnym zdaniem najciekawsze ścieżki, które umożliwiają nam, nieco zjeżdżając z samego wału, odwiedzenie ciekawych, wrocławskich miejsc jak np. Stadion Olimpijski, Park Szczytnicki, Wyspa Piasek, Jaz Bartoszowice znajdują się między mostami Trzebnickim i Bartoszowickim.

Na tym odcinku ścieżki biegną wzdłuż Kanału Różanka, Kanału Żeglugowego, aż do głównego koryta Odry.

Nie zapominajmy jednak o ścieżkach rowerowych położonych nad głównym korytem Odry biegnących przez miasto, szczególnie od Jazu Bartoszowice do Ogrodu Zoologicznego, a także wzdłuż Wybrzeża Stanisława Wyspiańskiego oraz Bulwarem Xawerego Dunikowskiego do Mostu Piaskowego. W okresie letnim na tych odcinkach mamy możliwość odpoczynku w wielu kawiarenkach położonych nad brzegiem Odry, oczywiście degustując jedynie napoje bezalkoholowe.

Jadąc wałami nie musimy mieć wybitnie terenowego roweru. Praktycznie nawierzchnia wszystkich ścieżek to dość wygodny szuter, asfalt czy też kostka betonowa. Wyjątek stanowią niektóre krótkie odcinki dojazdowe wyłożone jeszcze przedwojenna kostka jak chociażby kawałek drogi w okolicy Mostu Bartoszowickiego.

Przykładem dla zobrazowania stanu ścieżek niech będą zamieszczone w artykule zdjęcia.

Dla ułatwienia organizacji wycieczki zamieściłem również przykładową mapkę z jej przebiegiem. Przedstawiona propozycja to ok. 40 km trasa biegnąca najciekawszymi terenami wzdłuż Odry, zarówno we Wrocławiu jak i już poza nim. Mamy możliwość przejechania zarówno wałami i ścieżkami opisanymi powyżej, prowadzącymi w granicach administracyjnych Wrocławia jak i po szutrowych, dość pustych ścieżkach okolic Mokrego Dworu, Trestna, Opatowic, Blizanowic, a także Strachocina, Wojnowa i Łanów, które biegną wzdłuż pól i łąk oraz charakterystycznego, nadodrzańskiego lasu łęgowego.

Trasę można dowolnie skracać i rozbudowywać, wszystko w zasadzie zależy od Was.

Analizując mapkę należą się Wam dwa wyjaśnienia, korekty co do jej przebiegu. Mapa została wygenerowana w aplikacji, która ma to do siebie, że jeśli nie widzi oficjalnej ścieżki lub ulicy to nie poprowadzi zaplanowaną drogą.

Dlatego też:

  1. Na odcinku od Mostu Warszawskiego do mostu przy Śluzie Zacisze (ul. J. Kochanowskiego) należy jechać ścieżką wzdłuż rzeki, nie wyjeżdżać na ul. Toruńską jak pokazuje mapa. Po dojeździe do mostu skręcamy w prawo i przejeżdżamy ok. 200 m chodnikiem (lub prowadzimy rower) do przejścia dla pieszych i dalej jedziemy ścieżką rowerową w kierunku Bartoszowic.
  2. Dojeżdżając do Mostu Gen. Augusta Emila Fieldorfa w Łanach nie jedziemy na Rondo Ułańskie, tylko przed samym mostem skręcamy w lewo, przejeżdżamy tunelem pod mostem, a następnie po wyjeździe z tunelu skręcamy w prawo ścieżką rowerową na most. Nie wiem czemu aplikacja nie widzi tych ścieżek gdyż są one w niej zaznaczone.

Artykuł ten jest w dużej mierze dedykowany mieszkańcom Wrocławia i okolic, jednak skierowany jest on również dla osób, które podróżują wzdłuż Odry od jej źródeł do ujścia lub w kierunku odwrotnym.

Między Blizanowicami, a Mokrym Dworem.

Jeżeli nie musicie zjeżdżać do centrum Wrocławia wykorzystajcie wały do przejazdu przez miasto. Zaoszczędzi Wam to wiele czasu i zdrowia.

Tak jak wspomniałem na wstępie mam nadzieję, że raczej wcześniej niż później będziecie mogli sprawdzić moją propozycję w praktyce. Obecnie pozostaje oczekiwanie na szybkie spotkanie na trasie, a może nieco późniejsze, może w lecie lub na początku jesieni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *